Amanda Anisimova przetrwała wyniszczające starcie z Alex Ealą w trzeciej rundzie Cincinnati Open, wygrywając 4:6, 6:4, 6:2. Amerykanka musiała wznieść się na wyżyny swoich umiejętności, by odwrócić losy spotkania po przegraniu pierwszej partii. Intensywność meczu była widoczna od samego początku, gdy rozegranie zaledwie czterech gemów zajęło tenisistkom aż 22 minuty.
Po zakończeniu pojedynku Anisimova nie szczędziła komplementów swojej rywalce, doceniając jej nieustępliwość na korcie. „Wiem, że Alex jest świetną zawodniczką i wielką wojowniczką. Wiedziałam, że to będzie bardzo trudny mecz” — przyznała reprezentantka gospodarzy w rozmowie na korcie głównym. Tenisistka zwróciła również uwagę na ogromne wsparcie, jakie Eala otrzymuje od swoich kibiców, co czyniło zwycięstwo jeszcze cenniejszym. Amerykanka zażartowała, że potrzebowała dodatkowego zastrzyku energii, ponieważ godzina zakończenia meczu dawno przekroczyła porę jej snu. Uwagę obserwatorów przykuł napój spożywany przez zawodniczkę, co wywołało dyskusję w Tennis Channel. Lindsay Davenport i Brett Haber zastanawiali się, czy to ocet jabłkowy, czy może Red Bull, który ostatecznie pomógł jej zameldować się w kolejnej fazie turnieju.
Dla 24-letniej Amerykanki tegoroczny występ w Cincinnati ma wymiar historyczny, ponieważ po raz pierwszy w karierze udało jej się przebrnąć przez trzecią rundę tych zawodów. Wcześniejsze trzy podejścia kończyły się dla niej niepowodzeniem na wcześniejszych etapach. Według zagranicznych doniesień dobra forma w Ohio jest niezbędna, aby Anisimova mogła obronić dziesiątą lokatę w rankingu WTA przed nacierającą Martą Kostyuk. Obecnie Amerykanka wyprzedza Ukrainkę o 608 punktów w zestawieniu „live”, a każdy kolejny wygrany mecz przybliża ją do upragnionego, pierwszego trofeum w 2026 roku. W walce o ćwierćfinał zmierzy się z Lindą Noskovą.
Kolejną przeszkodą na drodze Amerykanki będzie Linda Noskova.
