AS Monaco wyrasta na jednego z głównych faworytów w wyścigu o europejskie puchary po pewnym zwycięstwie 2:0 nad Stade Brestois. Folarin Balogun trafił do siatki w czwartym kolejnym meczu Ligue 1. Jak donoszą statystyki, klub z Księstwa kontynuuje serię ośmiu spotkań bez porażki i realnie włącza się do walki o najwyższe cele w tabeli.
Początek meczu był nerwowy i pełen błędów, ale Monaco szybko przejęło kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Balogun wykorzystał zamieszanie w polu karnym i mocnym strzałem z półwoleja pokonał Grégoire’a Couderta. Choć Maghnes Akliouche zmarnował dogodną okazję na podwyższenie wyniku, gospodarze dominowali fizycznie. Były napastnik Arsenalu imponował instynktem snajperskim i skutecznie przepychał obrońców gości przez całe spotkanie.
Rosyjski pomocnik pieczętuje wygraną w końcówce
Trener Sébastien Pocognoli nie zamierzał bronić skromnego prowadzenia i w drugiej połowie postawił na ofensywne zmiany. Przyniosło to efekt w postaci gola Aleksandra Golovina, który huknął pod poprzeczkę po dograniu od Mamadou Coulibaly’ego. Brest odpowiedziało pierwszym celnym strzałem dopiero w 82. minucie, co najlepiej obrazuje bezradność gości. Solidne zawody rozegrał Wout Faes, który po wypożyczeniu z Leicester City stał się filarem defensywy Monaco.
Kluczową postacią w środku pola jest jednak Lamine Camara. Statystyki jasno pokazują, że procent zwycięstw Monaco z Senegalczykiem w składzie drastycznie rośnie w porównaniu do meczów, w których go brakuje. Pomocnik zapewnił drużynie niezbędny spokój i agresję w odbiorze piłki. Z kolei napastnik gości, Ludovic Ajorque, wygrał aż osiem z dziewięciu pojedynków w powietrzu, ale nie przełożyło się to na realne zagrożenie pod bramką Lukasa Hradecky'ego.
