Chelsea nie rezygnuje z Lamine’a Camary po nieudanym letnim transferze i rozważa ponowną próbę pozyskania pomocnika AS Monaco w styczniu. O Senegalczyka mają zabiegać również Liverpool i Crystal Palace, a według doniesień londyńczycy muszą rywalizować o niego z czterema innymi klubami Premier League.
Latem Camara ustalił z Chelsea warunki sześcioletniego kontraktu, jednak transakcja upadła w ostatniej chwili. Monaco wstrzymało sprzedaż, gdy po problemach z badaniami medycznymi znów odżyła możliwość odejścia Folarina Baloguna do Evertonu. Fiasko rozmów wywołało napięcia między klubami i pojawiły się doniesienia o konieczności odbudowania relacji. Nie jest to jednak uznawane za niezbędne, a Chelsea i Monaco nadal dobrze się rozumieją.
Chelsea musi liczyć się z wyższą ceną
Z doniesień wynika, że Monaco oczekuje teraz wyższej kwoty, a Chelsea ma nie być gotowa na spełnienie tych żądań. Londyńczycy potrzebują jednak wzmocnienia środka pola przed styczniowym oknem. Pod koniec lata sprzedali Enzo Fernándeza do Manchesteru City i zakładali, że to właśnie Camara go zastąpi. Bez nowego pomocnika zespół miał dotąd problemy w Premier League, a profil Senegalczyka pasuje do planów klubu.
Liverpool aktywnie szuka nowego pomocnika i obserwuje Camarę od zamknięcia letniego okna. W grze pozostaje też Crystal Palace, które miało złożyć ofertę, zanim do walki włączyła się Chelsea – propozycja została jednak odrzucona. Palace chce w tym sezonie walczyć o ważne trofea i może próbować przekonać gracza do przeprowadzki na Selhurst Park. Andoni Iraola szuka z kolei zawodnika dającego zespołowi energię, szybkość oraz większą solidność bez piłki, a Camara idealnie pasuje do tego profilu.
Atutem Chelsea może być wcześniejsze porozumienie z Camarą, ale największym zagrożeniem dla londyńczyków ma być Liverpool. Sytuację komplikują nowa wycena Monaco oraz rosnąca konkurencja przed styczniowym oknem. Przed długą przerwą reprezentacyjną Monaco zajmuje pierwsze miejsce w Ligue 1, a występy Camary stanowią jeden z elementów sukcesu drużyny.
