Carlos Alcaraz przeżywa najtrudniejszy moment w sezonie 2026. Lider światowego rankingu sensacyjnie odpadł z turnieju Miami Open już w trzeciej rundzie, przegrywając z Sebastianem Kordą 3:6, 5:7, 4:6. Hiszpan nie radził sobie z emocjami na korcie. Kamery i mikrofony zarejestrowały moment, w którym siedmiokrotny mistrz wielkoszlemowy krzyczał w stronę swojego sztabu: „Już tego nie zniosę, chcę teraz wracać do domu, człowieku!”.
Samuel Lopez, który pełni funkcję głównego trenera Alcaraza po odejściu Juana Carlosa Ferrero, postanowił publicznie odnieść się do zachowania swojego podopiecznego. W rozmowie z Eurosport Spain szkoleniowiec przyznał, że 22-latek musi nauczyć się panować nad impulsami. Lopez podkreślił, że takie wybuchy są sygnałem dla rywali, którzy widząc słabość lidera rankingu, zyskują dodatkową pewność siebie. Trener zaznaczył jednak, że wewnątrz zespołu znano przyczyny zmęczenia i napięcia zawodnika.
Walka o utrzymanie tronu w cieniu Jannika Sinnera
Sytuacja Alcaraza staje się napięta, ponieważ jego status numeru jeden na świecie jest bezpośrednio zagrożony przez Jannika Sinnera. Hiszpan nie zdołał wygrać żadnego turnieju podczas Sunshine Swing, co zmusza go do szukania punktów na mączce. Teraz tenisista przenosi się do Europy, gdzie czekają go starty w Monte Carlo, Barcelonie, Madrycie oraz Rzymie. Presja jest ogromna, bo Alcaraz broni tytułów w Monte Carlo oraz Rzymie, a jego forma psychiczna budzi wątpliwości.
Kulminacją sezonu na kortach ziemnych będzie French Open. Alcaraz pojedzie do Paryża jako dwukrotny obrońca tytułu, ale ostatnie wydarzenia z Miami pokazują, że bariera mentalna jest obecnie jego największym przeciwnikiem. Samuel Lopez apeluje o spokój i nieprzywiązywanie nadmiernej wagi do incydentu, traktując go jako sposób na uwolnienie nagromadzonego stresu. Kolejny sprawdzian już w przyszłym tygodniu podczas prestiżowego turnieju Masters 1000 w Monte Carlo.
