Szósta kolejka Bundesligi przyniosła kolejne powody, by mówić o chaotycznym początku sezonu. Borussia Dortmund nie potrafi strzelać, a Niclas Füllkrug błyskawicznie stał się centralną postacią Werderu Brema.
Kolejkę otworzyło piątkowe zwycięstwo Eintrachtu Frankfurt 1:0 z 1. FC Köln. Gospodarze odpowiedzieli w ten sposób na porażkę 0:6 z RB Lipsk w poprzedni weekend. W sobotnie popołudnie na boisko wyszło dziesięć zespołów: Borussia Dortmund pojechała do Unionu Berlin, Elversberg podejmował Augsburg, Hamburg grał ze Stuttgartem, Schalke z Mainz, a Werder Brema mierzył się z Paderbornem.
Dortmund nie strzela, Füllkrug napędza Werder
Odkąd w tym tygodniu Niko Kovac przedłużył kontrakt z Borussią Dortmund, zespół nie zdobył bramki. To oczywiście zbieg okoliczności, lecz porażka z Bodø/Glimt w środku tygodnia i bezbramkowy remis z Unionem Berlin obnażyły problemy ofensywy. Urazy Giannisa Konstanteliasa, a następnie Konstantinosa Karetsasa, który przedwcześnie opuścił murawę, dodatkowo ograniczyły pole manewru. Pozostali gracze ataku nie kreują wystarczającej liczby okazji.
Ethan Nwaneri, wypożyczony latem do Bundesligi, ma trudności z grą, a przez kontuzje Dortmundowi brakuje głębi w ataku. Maximilian Beier gra w kratkę, Matias Albert ma dopiero 17 lat, a Fabio Silva po udanym początku sezonu obniżył loty. Wątpliwości budzi też styl Kovaca: raz przynosi efekty, kiedy indziej zawodzi. Starcie z Unionem pokazało, że tym razem nie zadziałał, zwłaszcza jeśli spojrzeć na jakość wykonawców, jakimi dysponuje. Coś musi się zmienić, i to szybko, bo klub może pożałować przedłużenia umowy z trenerem.
Füllkrug po letnim powrocie do Bundesligi zdobył sześć bramek w sześciu spotkaniach i jest obecnie najskuteczniejszym strzelcem ligi. Jego trafienia to połowa dorobku całego Werderu. Powrót 33-latka na Weserstadion dał drużynie nie tylko klasowego i skutecznego napastnika, lecz także punkt odniesienia w ofensywie, na czym skorzystali Marco Grüll i Eren Dinkci. W dwóch meczach bremeńczycy odrabiali dwubramkową stratę i za każdym razem ratowali punkt.
W spotkaniu z beniaminkiem Paderbornem drużyna Daniela Thioune’a przegrywała do przerwy 0:2, ale Füllkrug pomógł odwrócić przebieg meczu. Przy takiej formie 33-latka Jürgen Klopp może mieć trudności z pominięciem go przy powołaniach do reprezentacji Niemiec na listopadową przerwę. Pozostałe wyniki także potwierdziły nieprzewidywalność rozgrywek: Augsburg po remisie 2:2 z Bayernem Monachium przegrał z Elversbergiem 3:4, a Hamburg ponownie zdobył późną bramkę i pokonał Stuttgart, który ma trudny początek sezonu.
Po pierwszych sześciu kolejkach trudno o wiążące wnioski, bo rezultaty wciąż zaskakują. Eintracht Frankfurt wygrał z Köln po laniu 0:6 od Lipska, który sam prezentuje nierówną formę. Werder staje na nogi, Dortmund ma swoje kłopoty, a Borussia Mönchengladbach spisuje się bardzo słabo. Tabeli przewodzi Freiburg. Początek rozgrywek pozostaje chaotyczny, a miniony weekend dostarczył na to kolejnych dowodów.
