Do niebezpiecznego incydentu doszło na pokładzie samolotu linii Frontier Airlines lecącego z Portoryko do Chicago. Jeden z pasażerów miał zaatakować członka załogi, a następnie próbować otworzyć drzwi awaryjne podczas lotu. Sytuację opanował inny podróżny – były zawodnik MMA Josh Longood.
37-latek wracał z wieczoru kawalerskiego swojego brata, gdy zauważył zachowanie mężczyzny siedzącego kilka rzędów dalej. Jak relacjonował, pasażer od dłuższego czasu zachowywał się nerwowo i sprawiał wrażenie osoby będącej pod wpływem alkoholu.
Według Longooda przełomowy moment nastąpił, gdy członek załogi próbował zabrać bagaż znajdujący się obok niespokojnego pasażera. Wtedy miało dojść do ataku na stewarda. Były fighter natychmiast ruszył z pomocą.
– Od razu zareagowałem i ustawiłem go w taki sposób, żeby nie mógł nikomu zrobić krzywdy. Cieszę się, że siedziałem blisko i mogłem zapobiec temu, by ktokolwiek został ranny – powiedział.
Longood obezwładnił agresywnego pasażera i przytrzymywał go przez około dziesięć minut. Gdy mężczyzna zdołał uwolnić się z zastosowanych zabezpieczeń, konieczna była kolejna interwencja. Ostatecznie były zawodnik MMA kontrolował sytuację przez następnych kilkadziesiąt minut, aż samolot awaryjnie wylądował w Miami.
Amerykanin podkreśla, że w opanowaniu sytuacji pomogły mu lata treningów brazylijskiego jiu-jitsu.
– To właśnie doświadczenie zdobyte na macie pozwoliło mi zachować spokój i poradzić sobie z tą sytuacją – przyznał.
Longood zakończył zawodową karierę w MMA, ale nadal rywalizuje w zawodach BJJ. Na co dzień pracuje jako przedstawiciel handlowy w branży medycznej.
Po całym zdarzeniu napisał w mediach społecznościowych, że cieszy się, iż wszyscy bezpiecznie wrócili do domów. Dodał również, że ma nadzieję, iż jego kolejny lot będzie już zdecydowanie mniej emocjonujący.

