Katie Boulter wraca do wielkiej formy po trudnym sezonie 2025. Brytyjka notuje spektakularny awans w rankingu WTA i puka do czołowej sześćdziesiątki zestawienia.
Tenisistka kontynuuje świetną passę podczas turnieju w Meridzie, co jest bezpośrednim następstwem jej niedawnego triumfu w zawodach cyklu WTA w Ostrawie. Jeszcze niedawno Boulter znajdowała się poza pierwszą setką rankingu, co zmusiło ją do walki o miejsce w drabince Australian Open. Obecna dyspozycja pozwala jej realnie myśleć o wyprzedzeniu Sonay Kartal i odzyskaniu statusu drugiej rakiety Wielkiej Brytanii. Zawodniczka celuje nawet w powrót do czołowej trzydziestki i rzucenie wyzwania liderce krajowej listy, Emmie Raducanu.
Przełom nastąpił wraz z początkiem 2026 roku, który Boulter określa jako nowy start. Zawodniczka przyznaje, że pod koniec ubiegłego sezonu brakowało jej rytmu meczowego, a kontuzje utrudniały regularne występy. Zmiana trenera oraz nowa struktura sztabu tchnęły w jej grę świeżość. Tenisistka podkreśla, że solidnie przepracowany okres przygotowawczy i brak presji związanej z koniecznością gry w kwalifikacjach mniejszych turniejów pozwoliły jej odzyskać pewność siebie na korcie. Teraz jej ciało wytrzymuje trudy rywalizacji w cyklu WTA.
Poza sukcesami sportowymi Boulter przeżywa radosny czas w życiu prywatnym, planując ślub z australijskim tenisistą Alexem de Minaurem. Gwiazda zaznacza, że pozytywne wydarzenia poza kortem dają jej dodatkową energię do pracy. Dzięki wysokiej formie i awansowi w rankingu Brytyjka ma już zapewniony udział w nadchodzących turniejach wielkoszlemowych na europejskiej mączce i trawie. Kibice zobaczą ją w akcji podczas French Open oraz na kortach Wimbledonu, gdzie będzie chciała potwierdzić swoją przynależność do światowej czołówki.
