Belgowie tracą cierpliwość do Szymczaka. Czy napastnik wróci do Poznania przed terminem?

Paweł MilińskiPaweł Miliński
22 lutego 2026 15:01

Sytuacja Filipa Szymczaka w Sportingu Charleroi staje się coraz bardziej napięta. Choć 23-letni napastnik trafiał do Belgii jako duży talent i wzmocnienie formacji ofensywnej, rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te oczekiwania. Jak donoszą media, władze belgijskiego klubu rozważają przedwczesne zakończenie wypożyczenia wychowanka Lecha Poznań. Powód jest oczywisty i bolesny dla każdego snajpera – Szymczak wystąpił w czternastu ligowych spotkaniach Jupiler Pro League i ani razu nie zdołał wpisać się na listę strzelców. Taka niemoc w zespole, który po ubiegłorocznym sukcesie i awansie do europejskich pucharów chce utrzymać wysoką formę, jest nie do zaakceptowania.

Karta transferu

Filip Szymczak

Lech PoznańSporting Charleroi

Napastnik//€1.00m
Filip Szymczak

Umowa między Lechem Poznań a Sportingiem Charleroi zakładała wypożyczenie z opcją wykupu, co przy rynkowej wycenie zawodnika na poziomie miliona euro wydawało się rozsądnym ruchem dla obu stron. Szymczak, mający na koncie 120 meczów w barwach „Kolejorza”, miał w Belgii zrobić kolejny krok w karierze. Zanim zdecydował się na kierunek belgijski, jego nazwisko pojawiało się w kontekście transferu do Jagiellonii Białystok, Zagłębia Lubin czy holenderskiej NAC Breda. Wybór padł na Charleroi, jednak brak goli sprawił, że klub, który ogłaszał jego przyjście jako istotne wzmocnienie w ostatniej chwili okienka, teraz szuka sposobu na rozwiązanie problemu w ataku.

Obecny kontrakt Szymczaka z Lechem Poznań obowiązuje do czerwca 2027 roku, co oznacza, że w przypadku skrócenia wypożyczenia, napastnik musiałby szukać miejsca w składzie poznańskiej drużyny lub liczyć na kolejny transfer. Sporting Charleroi, mimo niestabilnego początku obecnego sezonu, wciąż mierzy wysoko, a brak wkładu bramkowego ze strony polskiego zawodnika stał się dla sztabu szkoleniowego zbyt dużym obciążeniem. Na ten moment napastnik pozostaje zawodnikiem belgijskiego klubu, ale jego przyszłość w Jupiler Pro League wisi na włosku.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!