Barcelona szykuje się do otwarcia nowych negocjacji kontraktowych z Marcem Bernalem. Choć 18-letni pomocnik podpisał długoterminową umowę zaledwie pięć miesięcy temu, jego status w drużynie uległ błyskawicznej zmianie. Klub chce zareagować na rosnącą rolę nastolatka, który stał się stałym elementem rotacji u Hansiego Flicka.
Obecne porozumienie, obowiązujące do 2029 roku, zostało zawarte we wrześniu, gdy Bernal przechodził rehabilitację po zerwaniu więzadła krzyżowego przedniego i uszkodzeniu łąkotki bocznej. Wówczas kontrakt z klauzulą odejścia na poziomie 500 milionów euro był gestem wiary ze strony zarządu. Teraz jednak pensja zawodnika jest postrzegana jako nieadekwatna do jego boiskowej odpowiedzialności i wkładu w wyniki zespołu.
Hansi Flick walczy o spokój w szatni
Sytuacja wymagała osobistej interwencji trenera. Hansi Flick wezwał Bernala na rozmowę w cztery oczy, chcąc uniknąć powtórki z odejścia Dro Fernándeza do Paris Saint-Germain. Niemiecki szkoleniowiec namawiał młodego gracza, by ten zaufał planom klubu i nie martwił się o swoją pozycję kontraktową. To podejście ma na celu odizolowanie wychowanków od zainteresowania innych europejskich marek, zanim pojawią się konkretne oferty.
Bernal, który zadebiutował w wyjściowym składzie u Flicka jako 17-latek, rozegrał w tym sezonie już 19 meczów we wszystkich rozgrywkach. Oficjalne spotkanie z przedstawicielami piłkarza ma odbyć się po zakończeniu obecnej kampanii. Do tego czasu pomocnik skupia się na walce o trofea, a najbliższą okazję do gry będzie miał w niedzielnym starciu La Liga przeciwko Levante.
