Barcelona i Real Madryt mogą stoczyć walkę o Erlinga Haalanda, jeśli Manchester City będzie musiał rozstać się ze swoimi największymi gwiazdami. Oba kluby są gotowe zrobić wszystko, by sprowadzić napastnika, gdyby sankcje zmusiły City do wyprzedaży.
Sprawa dotyczy zarzutów Premier League wobec Manchesteru City. Liga potwierdziła doniesienia, że klub uznano za winnego wszystkich zarzucanych mu poważnych naruszeń przepisów finansowych w ciągu dziewięciu sezonów, a także większości zarzutów o brak współpracy przy dochodzeniu. Klubowi grożą teraz bezprecedensowe kary: od wysokich grzywien i odjęcia punktów po odebranie tytułów Premier League. Jeśli taki scenariusz się ziści, City może zostać zmuszone do sprzedaży części gwiazd, a Haaland byłby głównym celem wyprzedaży. Barcelona i Real Madryt chcą ustawić się na czele kolejki po Norwega. Barcelona może widzieć w Haalandzie długoterminowego następcę Roberta Lewandowskiego, który latem opuścił klub. Mimo spekulacji Norweg koncentruje się obecnie na Manchesterze City.
„W oczekiwaniu na konsekwencje potencjalnego zakazu transferowego dla Manchesteru City przyszłość Erlinga Haalanda pozostaje niepewna. FC Barcelona i Real Madryt będą rywalizować o pozyskanie napastnika” – napisano w relacji Fichajes. Rywale z El Clásico są gotowi „zrobić wszystko”, by wyprzedzić konkurencję w staraniach o piłkarza.
Haaland ma kontrakt z Manchesterem City do 2034 roku, a umowa nie zawiera klauzuli pozwalającej mu automatycznie odejść w razie degradacji lub innych poważnych sankcji. Klub odwołał się od zarzutów dotyczących naruszeń finansowych. Ewentualny transfer napastnika nie byłby więc automatycznym skutkiem kary i wymagałby zgody City.
