Mecz Mainz z Hamburgiem w 23. kolejce Bundesligi zakończył się remisem 1:1, ale to nie wynik wzbudził największe emocje. Na MEWA Arena sędzia pokazał osiem żółtych kartek, a po końcowym gwizdku obie strony ruszyły do medialnej ofensywy.
Miro Muheim z Hamburga nie gryzł się w język przed kamerami Sky Germany. Szwajcar nazwał rywali najbrudniejszą drużyną, z jaką grał od dawna. Obrońca ma pretensje do arbitra Robina Brauna o brak czerwonej kartki dla Silasa, który nadepnął go korkami w odwecie za faul. Według Muheima sędzia popełnił rażący błąd, nie wyrzucając zawodnika Mainz z boiska. Trener Merlin Polzin dodał, że Dominik Kohr również powinien wylecieć z murawy po brutalnym wejściu w 53. minucie spotkania.
Dominik Kohr zapisał się w historii niemieckiej piłki w wątpliwy sposób. Otrzymał on 105. żółtą kartkę w Bundeslidze, czym wyprzedził dotychczasowego rekordzistę Steffena Effenberga. Polzin zauważył, że trener Mainz, Urs Fischer, zdjął Silasa i Kohra z boiska niemal natychmiast po ich kontrowersyjnych faulach, co ma być dowodem na ich winę. Hamburg czuje się pokrzywdzony, bo gra w przewadze mogła całkowicie zmienić losy tego niezwykle intensywnego i brutalnego starcia na szczycie ligowej tabeli.
Gospodarze nie dłużni i wytykają błędy sędziowskie przy wyrównującym golu Fabio Vieiry z 64. minuty. Urs Fischer wskazał, że Nicolai Remberg stał zbyt blisko muru Mainz, co powinno skutkować rzutem wolnym pośrednim dla jego ekipy. Phillipp Mwene oskarżył graczy HSV o celowe prowokowanie kartek i ciągłe pretensje do arbitra o każdy drobiazg. Philip Tietz tonował nastroje twierdząc, że twarda walka to po prostu element futbolu i nie należy szukać winnych po tak zaciętym meczu.
