Arsenal nawiązał wstępny kontakt z Maximiliano Araujo, lewym obrońcą Sportingu Lizbona. Mikel Arteta i jego sztab są pod ogromnym wrażeniem gry 26-letniego reprezentanta Urugwaju. Jak donoszą media, londyńczycy badają grunt pod transfer, który może kosztować fortunę.
Kluczowym momentem dla tej transakcji były ćwierćfinałowe starcia w Lidze Mistrzów. Araujo zaprezentował się w nich na tyle dobrze, że Arsenal uznał go za idealne wzmocnienie lewej strony defensywy. Sporting Lizbona zabezpieczył jednak swojego zawodnika klauzulą odstępnego w wysokości 80 milionów euro. Mistrzowie Portugalii twardo negocjują i nie zamierzają schodzić poniżej kwoty 60 milionów euro, co jest ogromnym wydatkiem jak na obrońcę.
Wielka bitwa o podpis Urugwajczyka
Arsenal nie jest jedynym klubem z Londynu, który chce sprowadzić Araujo. Chelsea również wykazuje poważne zainteresowanie i wysłała swoich skautów na mecz Sportingu z FC Porto. The Blues szukają wzmocnień na lewej flance i stanowią realne zagrożenie dla planów Artety. Rywalizacja o podpis piłkarza nabiera tempa, a obie ekipy z Premier League muszą liczyć się z twardymi warunkami finansowymi postawionymi przez klub z Lizbony.
Sytuacja kadrowa Arsenalu sprawia, że ten ruch budzi pewne kontrowersje. W kadrze są już Ricardo Calafiori, Piero Hincapie oraz Miles Lewis-Skelly. Wydanie 60-80 milionów euro na kolejnego lewego obrońcę ma sens tylko w przypadku sprzedaży kogoś z obecnego składu. Atutem Araujo jest jednak jego wszechstronność, ponieważ zawodnik czuje się swobodnie także jako wahadłowy. Ostateczna decyzja Urugwajczyka może zależeć od tego, który klub zagwarantuje mu regularne występy na boisku.
