Jamie Murray uważa, że głosy o wyższości Carlosa Alcaraza i Jannika Sinnera nad legendami tenisa są przedwczesne. Były lider rankingu deblistów zareagował na opinie Johna McEnroe i Matsa Wilandera. Eksperci sugerowali wcześniej, że młodzi gracze prezentują wyższy poziom niż Roger Federer, Rafael Nadal czy Novak Djoković.
Szkot, który niedawno ogłosił zakończenie kariery, twardo stąpa po ziemi i patrzy na liczby. Przypomina, że wielka czwórka zdobyła łącznie 69 tytułów wielkoszlemowych. Alcaraz ma obecnie siedem takich trofeów, co oznacza, że do wyniku Djokovicia brakuje mu aż siedemnastu zwycięstw. Murray podkreśla, że seryjne wygrywanie trzech turniejów rocznie przez pięć lat jest niezwykle trudnym zadaniem w dzisiejszym sporcie.
Bariera fizyczna i technologiczna przewaga
W debacie wziął udział także Greg Rusedski, który dostrzega w Sinnerze ulepszoną wersję Djokovicia. Zauważa, że każda generacja staje się lepsza dzięki nauce i technologii, ale to nie gwarantuje rekordów. Murray wątpi, czy Alcaraz i Sinner zdołają utrzymać motywację i zdrowie, by grać zawodowo do czterdziestki. Według niego natura współczesnych rozgrywek może uniemożliwić im tak długowieczne kariery, jakie stały się udziałem ich wielkich poprzedników.
Dla Rusedskiego sprawa jest jasna: Novak Djoković pozostaje najlepszym zawodnikiem w historii, dopóki ktoś nie przebije jego dorobku. Alcaraz i Sinner musieliby utrzymać obecne tempo wygrywania przez co najmniej dekadę, aby realnie zagrozić pozycji Serba. Na horyzoncie mogą pojawić się także nowi, nieznani jeszcze gracze, którzy rzucą wyzwanie obecnym liderom rankingu i pokrzyżują ich ambitne plany.
