Więcej o klubie: Raków Częstochowa

Afera po meczu Rakowa. O co chodzi z transmisją Kanału Sportowego? Borek zapowiada konsekwencje

Roman PiechRoman Piech
28 sierpnia 2026 09:01
Afera po meczu Rakowa. O co chodzi z transmisją Kanału Sportowego? Borek zapowiada konsekwencje

Po meczu Rakowa Częstochowa z Hajdukiem Split zrobiło się głośno nie tylko z powodu wyniku. Tuż po zakończeniu spotkania transmisja Kanału Sportowego na YouTube została nagle zablokowana. Mateusz Borek przekonuje, że stacja posiadała legalnie wykupione prawa, wskazuje podmiot odpowiedzialny za zgłoszenie i zapowiada, że sprawa będzie miała dalszy ciąg. Wyjaśniamy, o co chodzi w całej aferze.

chodzi w całej aferze.

Co stało się z transmisją meczu Rakowa?

W czwartek 27 sierpnia Kanał Sportowy pokazywał rewanżowy mecz Rakowa Częstochowa z Hajdukiem Split w eliminacjach Ligi Konferencji. Spotkanie zakończyło się po dogrywce porażką Rakowa 2:3 i odpadnięciem polskiego zespołu z europejskich pucharów.

Emocje nie skończyły się jednak wraz z ostatnim gwizdkiem.

Po meczu Kanał Sportowy miał kontynuować program ze stadionu. Widzowie zamiast studia zobaczyli jednak komunikat informujący, że materiał jest niedostępny, ponieważ został usunięty na skutek zgłoszenia przesłanego przez firmę Mediastalker.

REKLAMA

Kanał Sportowy musiał kontynuować relację w innym miejscu – część programu przeniesiono na Instagram. Co więcej, z YouTube zniknął także zapis transmisji, więc widzowie nie mogli później wrócić do meczu czy obejrzeć wybranych jego fragmentów.

I właśnie wtedy zaczęła się cała afera.

Mateusz Borek reaguje. „To się tak nie skończy”

Mateusz Borek, który komentował spotkanie i jest jednym ze współwłaścicieli Kanału Sportowego, bardzo szybko odniósł się do sytuacji.

Według jego relacji Kanał Sportowy w pełni legalnie nabył prawa do pokazania spotkania. Umowa miała pozwalać na transmisję na całym świecie z wyjątkiem Chorwacji oraz Bośni i Hercegowiny. Sam Kanał Sportowy jeszcze przed rozpoczęciem meczu informował, że to właśnie u niego dostępna będzie transmisja spotkania.

Borek podkreślał, że za prawa zapłacono duże pieniądze, a mimo tego legalny przekaz został potraktowany jako naruszający prawa autorskie.

Dziennikarz nie ukrywał złości. W mocnych słowach zapowiedział, że Kanał Sportowy zamierza odnaleźć osoby odpowiedzialne za zgłoszenie i wyciągnąć konsekwencje finansowe.

– „Zapłaciliśmy pieniądze za tę transmisję i ty tę transmisję zablokowałeś, zniszczyłeś, zdjąłeś” – mówił Borek.

Zapowiedział również, że na tym sprawa się nie skończy.

Kim jest Mediastalker?

Nazwa firmy, która pojawiła się w komunikacie YouTube, dla większości polskich kibiców mogła być kompletnie anonimowa.

Mediastalker zajmuje się jednak dokładnie takimi sytuacjami – ochroną praw do treści w internecie oraz zwalczaniem nielegalnych transmisji, szczególnie wydarzeń sportowych.

Sama firma opisuje swoje narzędzia jako rozwiązania wykorzystujące sztuczną inteligencję do wykrywania, klasyfikowania i zgłaszania materiałów naruszających prawa. System może wyszukiwać nielegalne transmisje m.in. w mediach społecznościowych, serwisach streamingowych czy usługach IPTV i następnie doprowadzać do ich usunięcia.

Mediastalker chwali się doświadczeniem w ochronie transmisji z największych rozgrywek sportowych. W materiałach firmy pojawiają się m.in. Liga Mistrzów, Liga Europy, Premier League, La Liga, NBA czy Euroliga.

Paradoks całej sytuacji polega więc na tym, że narzędzie stworzone do zwalczania pirackich transmisji miało doprowadzić do zablokowania przekazu nadawanego przez podmiot twierdzący, że posiadał do niego legalne prawa.

Borek wskazał już konkretną osobę

Kilka godzin po zdarzeniu sprawa zrobiła się jeszcze ciekawsza.

Borek poinformował, że udało mu się ustalić więcej szczegółów i w serwisie X zwrócił się bezpośrednio do Dimitrisa Drandakisa, współwłaściciela Mediastalker.

Przekazał mu, że jego zdaniem popełniono „wielki błąd”. Ponownie zaznaczył, że Kanał Sportowy sam produkował sygnał i posiadał prawa telewizyjne na świat poza Chorwacją oraz Bośnią i Hercegowiną.

To właśnie ten wpis sprawił, że temat z typowo technicznego problemu z YouTube przerodził się w znacznie większy konflikt.

Dlaczego transmisja mogła zostać zablokowana?

Na razie nie ma publicznego, szczegółowego wyjaśnienia Mediastalker dotyczącego konkretnego przypadku transmisji Raków – Hajduk.

Można jednak wskazać mechanizm, który prawdopodobnie doprowadził do problemu.

Prawa telewizyjne do jednego meczu mogą być sprzedawane oddzielnie dla różnych państw i terytoriów. Kanał Sportowy – według Borka – posiadał prawa z wyłączeniem Chorwacji oraz Bośni i Hercegowiny.

Jeżeli inny właściciel praw korzystał z usług firmy monitorującej internet, system mógł wykryć transmisję meczu znajdującą się na YouTube i potraktować ją jako potencjalnie nielegalną.

Problem polega na tym, że samo znalezienie identycznego obrazu nie oznacza jeszcze piractwa. Kluczowe jest to, kto transmituje mecz, na jakim terytorium ma do tego prawa i jakie ograniczenia przewiduje zawarta umowa.

Jeżeli wszystkie informacje przedstawiane przez Kanał Sportowy się potwierdzą, mielibyśmy więc do czynienia z błędnym usunięciem legalnego materiału.

Czy Kanał Sportowy pójdzie do sądu?

Borek bardzo wyraźnie mówi o konsekwencjach finansowych, ale na ten moment nie ma jeszcze informacji o formalnie złożonym pozwie przeciwko Mediastalker.

Potencjalny spór może być jednak interesujący również z biznesowego punktu widzenia.

Kanał Sportowy poniósł koszty zakupu praw oraz realizacji transmisji. Mecz Rakowa był atrakcyjnym wydarzeniem, które przyciągnęło dużą liczbę kibiców. Zablokowanie materiału oznaczało natomiast przerwanie programu, utratę części oglądalności oraz brak możliwości dalszego generowania wyświetleń przez zapis spotkania.

To właśnie skala ewentualnych strat może stać się jednym z najważniejszych elementów dalszej części sprawy.

Afera Kanału Sportowego – o co więc chodzi w skrócie?

Całą sytuację można sprowadzić do kilku faktów:

  • Kanał Sportowy wykupił prawa do transmisji meczu Raków Częstochowa – Hajduk Split;
  • spotkanie było transmitowane 27 sierpnia na YouTube;
  • po ostatnim gwizdku transmisja została zablokowana po zgłoszeniu firmy Mediastalker;
  • firma ta specjalizuje się w wykrywaniu i zwalczaniu pirackich transmisji;
  • Mateusz Borek przekonuje, że przekaz Kanału Sportowego był całkowicie legalny;
  • według niego prawa obowiązywały na całym świecie poza Chorwacją oraz Bośnią i Hercegowiną;
  • Borek wskazał już współwłaściciela Mediastalker i zapowiedział konsekwencje finansowe.

Na razie nie wiadomo natomiast, kto dokładnie zlecił Mediastalker ochronę praw do tego spotkania i dlaczego zgłoszenie objęło transmisję Kanału Sportowego.

I właśnie odpowiedź na to pytanie może przesądzić o tym, czy była to zwykła pomyłka automatycznego systemu, czy problem związany z podziałem praw telewizyjnych do meczu.

Roman Piech

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
REKLAMA
auto_awesome
Bonus za wygraną Realu Madryt z Malagą!
Odbieram arrow_forward
confirmation_number
Bonus za wygraną Realu Madryt z Malagą!
Odbieram REKLAMA
verified_user Superbet
Bonus za wygraną Realu Madryt z Malagą!
Odbieram bolt REKLAMA
% Superbet
400 PLN Odbieram
REKLAMA
verified Bonus za wygraną Realu Madryt z Malagą!
400 PLN Odbieram
REKLAMA