José Mourinho zaskoczył opinię publiczną szczerym wyznaniem na temat najnowszego wzmocnienia swojej drużyny. Portugalczyk potwierdził, że Yan Diomandé nie był jego osobistym wyborem, mimo że klub wydał na nastolatka fortunę.
Młody Iworyjczyk trafił do stolicy Hiszpanii z niemieckiego RB Lipsk w ramach transakcji, której wartość może docelowo wzrosnąć do 140 milionów euro. Choć powszechnie uważano, że to trener naciskał na ten transfer, rzeczywistość okazała się inna. W rozmowie z El Chiringuito TV szkoleniowiec wyjaśnił swoje podejście do sprowadzenia 19-letniego skrzydłowego, który podpisał kontrakt z klubem na początku sierpnia. Mourinho zaznaczył, że mimo braku bezpośredniej prośby o ten konkretny ruch, jest usatysfakcjonowany decyzją władz z Valdebebas.
„Nie, nie prosiłem o niego, ale go chciałem. To świetny zawodnik, który może grać po obu stronach boiska” – przyznał José Mourinho w wywiadzie dla El Chiringuito TV. Trener podkreślił uniwersalność piłkarza, który ma stać się ważnym elementem ofensywy Realu Madryt. Wypowiedź ta rzuca nowe światło na relacje między sztabem szkoleniowym a zarządem, który od momentu powrotu Portugalczyka do klubu latem 2026 roku, stara się zapewniać mu pełne wsparcie przy budowie składu.
Mourinho podejmuje obecnie istotne decyzje personalne, mając do dyspozycji kilku nowych graczy sprowadzonych w letnim oknie transferowym. Iworyjczyk jest postrzegany jako inwestycja w długoterminową przyszłość klubu, a wysoka kwota odstępnego zapłacona ekipie z Lipska tylko potwierdza determinację władz Realu Madryt w kwestii odmładzania kadry.
