Barcelona wyrasta na głównego gracza w negocjacjach dotyczących przyszłości Marcusa Rashforda, ale sytuacja Anglika na Camp Nou nagle się skomplikowała. Choć klub wcześniej deklarował chęć wykupienia napastnika z Manchesteru United, teraz władze Blaugrany zaczynają ponownie analizować dostępne opcje. Jak donoszą media, kataloński gigant nie jest już pewny, czy sfinalizuje transfer definitywny na dotychczasowych warunkach.
Sytuacja jest napięta, ponieważ Barcelona ma już uzgodnione warunki kontraktu z samym zawodnikiem, ale kością niezgody pozostaje kwota odstępnego. W umowie wypożyczenia zapisano opcję wykupu za 30 mln euro, którą Katalończycy próbowali jeszcze negocjować. Manchester United twardo stoi przy swoim i uważa tę cenę za uczciwą, co zmusiło dyrekcję sportową z Barcelony do szukania tańszych alternatyw na rynku transferowym. Klub musi działać szybko, by nie zostać z ręką w naczyniu.
Nowy plan Barcelony na zatrzymanie Anglika
Zamiast płacić teraz pełną kwotę, Barcelona chce zaproponować Manchesterowi United drugie z rzędu wypożyczenie Rashforda. Taki ruch pozwoliłby przesunąć płatność o kolejny rok, co jest kluczowe w obliczu niejasnej sytuacji z limitem wynagrodzeń. Nowa oferta ma zawierać obowiązek wykupu piłkarza po zakończeniu kolejnego sezonu. Dla ekipy z Old Trafford to trudna propozycja, bo kontrakt zawodnika wygasa za dwa lata i woleliby otrzymać gotówkę natychmiast, jeśli napastnik nie wróci do zespołu Michaela Carricka.
Hansi Flick ma inne priorytety transferowe i szuka przede wszystkim środkowego napastnika oraz obrońcy, a Rashforda nie widzi w roli klasycznej dziewiątki. Anglik zanotował w tym sezonie 10 goli i 13 asyst w 38 meczach, ale ostatnio jego forma spadła przez kontuzję kolana. W siedmiu poprzednich spotkaniach pojawił się na boisku tylko cztery razy i nie dołożył żadnego trafienia ani asysty. Barcelona musi teraz zdecydować, czy zawodnik, który przestał być regularnym starterem, jest wart ryzyka finansowego.
