Napoli wyrasta na zespół, w którym drogi Kevina De Bruyne i Romelu Lukaku mogą się rozejść szybciej, niż ktokolwiek przypuszczał. Jak donoszą media, obaj zawodnicy wrócili do gry po urazach, ale ich sytuacja w zespole Antonio Conte jest skrajnie inna.
Kevin De Bruyne błyskawicznie odzyskał zaufanie trenera i po udanych występach przekonał sztab do stawiania na niego w większym wymiarze czasowym. Belgijski pomocnik ma zostać w klubie, mimo że wcześniej Napoli rozważało zakończenie współpracy. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja Romelu Lukaku, który od kilku tygodni gra rzadko. Klub stawia na Rasmusa Hojlunda, za którego zapłaci 44 mln euro, co spycha Belga na boczny tor w taktyce opartej na jednym napastniku.
Gentlemeńska umowa i saudyjskie miliony
Władze Napoli mają porozumienie z agentem Lukaku, Federico Pastorello. Klub nie będzie blokował odejścia napastnika, jeśli pojawią się lukratywne oferty, szczególnie z Saudi Pro League. Choć kontrakt zawodnika obowiązuje jeszcze przez rok, jego przyszłość w Kampanii stoi pod znakiem zapytania. Fabrizio Romano informuje wprawdzie, że piłkarz nie zgłosił oficjalnie chęci odejścia, a relacje z klubem są dobre, jednak hierarchia w ataku wydaje się obecnie ustalona na korzyść młodszego Hojlunda.
Różnice w dyspozycji obu gwiazd mogą wynikać z metod leczenia kontuzji. Jeden z zawodników przeszedł operację, co mogło wpłynąć na tempo powrotu do pełnej sprawności. Antonio Conte rzadko decyduje się na grę dwoma napastnikami, co praktycznie wyklucza regularne występy Lukaku obok Duńczyka. Napoli zamierza dokonać podsumowania kadry po sezonie, ale na ten moment to De Bruyne jest bliżej pozostania w zespole lidera Serie A.
