Mateusz Stolarski pozostaje obecnie bez klubu po zakończeniu pracy w Motorze Lublin. Teraz na jaw wyszły nieznane wcześniej kulisy jego kariery. Niewiele brakowało, aby pierwszą samodzielną pracę rozpoczął w zupełnie innym miejscu.
Chodzi o Polonię Bytom. Szczegóły ujawnił Tomasz Stefankiewicz, były dyrektor sportowy tego klubu, który obecnie pracuje w Jagiellonii Białystok jako dyrektor techniczny.
Temat pojawił się po awansie Polonii na szczebel II ligi. Stolarski był wówczas asystentem Gonçalo Feio w Motorze Lublin, ale w Bytomiu widziano w nim kandydata na pierwszego szkoleniowca.
– Tak naprawdę byłem już po słowie z trenerem Stolarskim, by odszedł od Gonçalo Feio, którego był asystentem i przeniósł się do Bytomia jako pierwszy szkoleniowiec – zdradził Stefankiewicz.
Do finalizacji jednak nie doszło. Były dyrektor Polonii przyznał, że klubowi zabrakło wówczas bardziej zdecydowanego działania. Ujawnił też, że pomysł był znacznie szerszy. Stolarski miał stworzyć sztab, w którym Tomczyk zostałby jego asystentem, a pracować miał w nim również Wojtek Mróz.
Ostatecznie Stolarski pozostał w Lublinie i właśnie tam dostał swoją szansę. Po Gonçalo Feio przejął pierwszy zespół Motoru, z którym wywalczył awans do Ekstraklasy. Następnie prowadził drużynę przez dwa pełne sezony na najwyższym poziomie, zajmując siódme i 12. miejsce.
– Może nie byłoby dzisiaj świetnej historii trenera Stolarskiego, gdyby trafił do Polonii. Ale byłaby inna – podsumował Stefankiewicz.
Obecnie 33-letni szkoleniowiec pozostaje bez zatrudnienia, po tym jak jego miejsce w Motorze Lublin zajął Mariusz Misiura. Wydaje się jednak, że taka sytuacja nie będzie utrzymywać się zbyt długo. Ostatnio chodziły słuchy, że szkoleniowiec może dołączyć do Rakowa Częstochowa, jeśli zostanie z niego zwolniony Dawid Kroczek.

