Wojna domowa w Rzymie zakończona. Legenda odchodzi z klubu po konflikcie z trenerem

Jarosław ZającJarosław Zając
24 kwietnia 2026 13:20
Wojna domowa w Rzymie zakończona. Legenda odchodzi z klubu po konflikcie z trenerem
Źródło: cultofcalcio.com

Roma staje przed ogromną zmianą w strukturach zarządzania klubem. Claudio Ranieri odchodzi z Rzymu po tym, jak Dan i Ryan Friedkin nie zdołali pogodzić go z trenerem Gian Piero Gasperinim. Jak donosi Corriere della Sera, sytuacja stała się jasna: w klubie mógł zostać tylko jeden z nich.

Podczas czwartkowego spotkania online z właścicielami, 74-letni Ranieri omawiał szczegóły swojego odejścia. Doświadczony doradca rezygnuje z kontraktu obowiązującego do 2027 roku, co oznacza, że zostawia w klubowej kasie 1,5 miliona euro rocznej pensji. Choć sam brał udział w sprowadzeniu Gasperiniego do stolicy Włoch zeszłego lata, ich współpraca szybko zamieniła się w pasmo nieporozumień. Obaj postawili sprawę na ostrzu noża, zmuszając zarząd do podjęcia radykalnej decyzji o zakończeniu tej relacji.

Transfery i kłótnie w szatni Romy

Konflikt między panami narastał na wielu płaszczyznach. Spierali się o politykę transferową, sposób komunikacji oraz pracę sztabu medycznego. Ranieri wielokrotnie brał w obronę pracowników klubu, którzy stawali się celem ataków i tyrad Gasperiniego. Sytuację pogorszył drastyczny spadek formy zespołu w drugiej połowie sezonu. Teraz w trudnym położeniu znajduje się także dyrektor Frederic Massara, którego przyszłość w klubie stoi pod dużym znakiem zapytania w obliczu nadchodzącej przebudowy pionu sportowego.

Ranieri może jednak szybko znaleźć nowe zajęcie w strukturach federalnych. Jest w dobrych relacjach z kandydatem na prezesa, Giovannim Malagò. Warto przypomnieć, że wcześniej odrzucił propozycję prowadzenia reprezentacji Włoch po odejściu Luciano Spallettiego, chcąc uniknąć konfliktu interesów i problemów w Romie. Teraz, gdy jego misja w Rzymie dobiega końca, Gasperini otrzymuje pełnię władzy, ale i ogromną odpowiedzialność za wyniki w nadchodzącym sezonie. Kolejne błędy mogą sprawić, że to on będzie następny do zwolnienia.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!