Black Knight Football Club przejmuje pełnię władzy w FC Lorient. Bill Foley, właściciel AFC Bournemouth, został jedynym udziałowcem francuskiego klubu i od razu zapowiedział rewolucję, która ma odmienić losy drużyny z Bretanii.
Mimo niedzielnej porażki 0:2 z Olympique Lyon, Lorient radzi sobie w Ligue 1 znacznie lepiej, niż zakładano. Po awansie z drugiej ligi zespół był typowany do spadku, tymczasem na pięć kolejek przed końcem sezonu zajmuje bezpieczne, dziewiąte miejsce w tabeli. Foley nie zamierza jednak poprzestawać na środku stawki. Amerykański inwestor w rozmowie z L’Équipe przyznał, że nie satysfakcjonuje go rola drugoplanowa i chce, aby jego klub stał się poważnym graczem w lidze francuskiej.
Koniec z walką o utrzymanie i czas na Europę
Pełne przejęcie udziałów przez BKFC oznacza zmianę strategii na bardziej agresywną. Foley otwarcie mówi o celu, jakim jest gra w europejskich pucharach. Choć nie jest pewien, czy uda się od razu wskoczyć do Ligi Mistrzów, widzi realne szanse na występy w Lidze Europy lub Lidze Konferencji. Właściciel zapowiada niezbędne inwestycje finansowe, które mają pozwolić Lorient rzucić wyzwanie najsilniejszym markom we Francji i regularnie wygrywać z każdym rywalem.
Nadchodzące lato przyniesie w klubie spore przetasowania kadrowe i organizacyjne. Z zespołem pożegna się Olivier Pantaloni, a w strukturach hierarchii dojdzie do głębokiej przebudowy. Zamiast nerwowego spoglądania za siebie i obrony przed spadkiem, klub ma teraz patrzeć wyłącznie w górę tabeli. Foley podkreśla, że ma wysokie aspiracje i zamierza uczynić z Lorient zespół, który przestanie być tylko tłem dla ligowych potęg i zacznie realnie liczyć się w walce o najwyższe cele.
