Manchester City oraz Tottenham wyrastają na głównych rywali Atletico Madryt w wyścigu o podpis Matiasa Fernandeza-Pardo. Choć hiszpański klub złożył już oficjalną ofertę opiewającą na 35 milionów euro, angielscy giganci poważnie rozważają przechwycenie utalentowanego zawodnika Lille. Sytuacja na rynku transferowym staje się dynamiczna, a walka o belgijskiego skrzydłowego nabiera tempa.
Zespół Diego Simeone uczynił z Fernandeza-Pardo jeden ze swoich priorytetów, licząc na jego wszechstronność w ataku. Piłkarz, który od powrotu do Lille z Gent w 2024 roku rozegrał 71 spotkań, zaimponował szczególnie w sezonie 2025/26, notując 15 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej. Atletico podkreśla, że ten ruch nie jest powiązany z przyszłością Juliana Alvareza, lecz stanowi niezależne wzmocnienie formacji ofensywnej, zdolne do gry zarówno w centrum, jak i na skrzydłach.
Premier League komplikuje plany Madrytu
Interes Manchesteru City wynika z niepewnej sytuacji Savinho, który naciska na transfer do Tottenhamu. Jeśli odejdzie, ekipa z Manchesteru będzie potrzebować natychmiastowego następcy, a Fernandez-Pardo już wcześniej przykuł uwagę ich skautów. Z kolei Tottenham traktuje Belga jako alternatywę dla przedłużających się negocjacji w sprawie Savinho. Roberto De Zerbi widzi w nim idealnego konkurenta dla Dominica Solanke, doceniając jego umiejętność gry na pozycji środkowego napastnika.
Lille nie znajduje się pod presją finansową, co pozwala Davide Ancelottiemu na spokojne budowanie składu. Mimo to, kwota poniżej 40 milionów euro może okazać się wystarczająca, by przekonać francuski klub do sprzedaży swojej gwiazdy. Choć zawodnik jest otwarty na przenosiny do Madrytu, zdecydowane działanie klubów z Premier League może całkowicie zmienić kierunek tego transferu. Atletico musi się spieszyć, by uniknąć porażki na ostatniej prostej.
