Wiceprezes PGE Ekstraligi bije się w piersi. „Żałuję dopuszczenia Unii Tarnów”

Wojciech MakuszewskiWojciech Makuszewski
10 lutego 2026 10:38
Wiceprezes PGE Ekstraligi bije się w piersi. „Żałuję dopuszczenia Unii Tarnów”

Sytuacja Unii Tarnów stała się punktem odniesienia dla całego polskiego żużla. Ryszard Kowalski, wiceprezes PGE Ekstraligi, wprost przyznał, że decyzja o dopuszczeniu klubu do rozgrywek była błędem i zapowiedział twardą zmianę podejścia wobec zadłużonych ośrodków.

To jedna z najmocniejszych publicznych wypowiedzi przedstawiciela władz ligi w ostatnich latach, która pokazuje, że cierpliwość wobec problemów finansowych klubów właśnie się kończy.

Unia Tarnów symbolem błędnej decyzji

W rozmowie opublikowanej na kanale WP SportoweFakty Kowalski nie owijał w bawełnę. Przyznał, że dopuszczenie Unii Tarnów do startów w Metalkas 2. Ekstralidze było decyzją, której dziś żałuje. Jak podkreślił, w tamtym momencie nowy właściciel spłacił milionowe zobowiązania, co formalnie zamykało drogę do wykluczenia klubu.

Z perspektywy czasu okazało się jednak, że poprawa była tylko chwilowa. Unia, zdaniem wiceprezesa PGE Ekstraligi, nie została przekształcona w sprawnie zarządzaną organizację, a problemy finansowe wróciły szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał.

Kowalski zaznaczył jednocześnie, że liga nie miała wówczas podstaw prawnych, by zablokować start tarnowian. Decyzja była zgodna z regulaminem, ale – jak sam przyznał – błędna w skutkach.

Ostatnia szansa i twarde zmiany na przyszłość

Unia Tarnów otrzymała od Prezydium Zarządu PZM jeszcze jedną szansę. Jeśli do 20 marca spłaci wszystkie zaległości, które jeszcze niedawno sięgały 2 milionów złotych, zostanie dopuszczona do rozgrywek Krajowej Ligi Żużlowej. W przeciwnym razie liga wystartuje w siedmiozespołowym składzie, a rywale Unii będą pauzować.

Ta decyzja wywołała falę krytyki i zarzuty o brak konsekwencji. Kowalski broni jednak stanowiska PZM, argumentując, że każdy ośrodek żużlowy w Polsce jest na wagę złota, a ratowanie klubu daje szansę zawodnikom na odzyskanie należnych pieniędzy.

Jednocześnie wiceprezes PGE Ekstraligi zapowiedział wyraźny zwrot w polityce ligowej. Od teraz nie będzie już „awansów na hurra”. Kluby KLŻ walczące o wyższe ligi będą wcześniej przechodzić audyty finansowe, a decyzje zapadną dopiero po rozmowach z władzami miast i zarządami.

Zmiany wpisują się w szerszy plan wprowadzenia od 2026 roku regulaminu stabilności finansowej w PGE Ekstralidze. Kluby będą mogły przeznaczać na kontrakty maksymalnie 65–70 procent przychodów z poprzedniego sezonu. Ma to zakończyć fikcyjne licytacje i obietnice bez pokrycia.

Przypadek Unii Tarnów stał się dla władz ligi ostrzeżeniem. Jak jasno wynika ze słów Kowalskiego, podobnych eksperymentów w przyszłości już nie będzie.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!