Najważniejszy nawyk: najpierw liczba typów, potem dobór meczów
W praktyce najczęściej psuje łamaki moment, w którym kupon jest już “prawie gotowy”, ale kurs “jeszcze nie wygląda”. I wtedy dokładamy mecz z ligi, której nie oglądamy, albo rynek, który ma dużą wariancję.
My robimy odwrotnie:
- Ustalamy liczbę zdarzeń (np. 3).
- Szukamy trzech typów, które naprawdę umiemy uzasadnić.
- Jeśli nie ma trzech – to nie ma kuponu.
To brzmi nudno. Ale to jest różnica między kuponem “na emocję” a kuponem, który ma jakąkolwiek logikę.