Związek Piłki Ręcznej w Polsce potwierdził, że proces rekonwalescencji Arne Senstada przebiegł pomyślnie, co pozwoliło norweskiemu szkoleniowcowi na oficjalny powrót do pracy z reprezentacją kobiet.
Po kilku dniach niepewności i konieczności pozostania w domu pod obserwacją lekarską, Arne Senstad dołączył do narodowej kadry. Choć problemy zdrowotne wykluczyły go z wyjazdu na Słowację, czwartkowy wieczór przyniósł przełom – selekcjoner jest już fizycznie obecny na zgrupowaniu.
„Nie jestem jeszcze w 100% w pełni sił, ale czuję się znacznie lepiej. Jestem po rozmowach z lekarzami, nie zagraża mi nic poważnego, więc chcę przyjechać na to bardzo ważne dla mnie zgrupowanie” – wyjaśnia szkoleniowiec.
Podkreśla on, że każdy dzień treningowy w Radomiu jest bezcenny w kontekście doskonalenia taktyki oraz wprowadzania do składu nowych zawodniczek.
Mimo nieobecności na ławce podczas wygranej 34:21 ze Słowacją, Senstad na bieżąco monitorował poczynania swoich zawodniczek. Teraz, będąc już na miejscu, może osobiście wyeliminować błędy, które dostrzegł w grze Biało-Czerwonych.
„Oczywiście, że oglądałem mecz. Wynik był dobry, ale każdy widzi, że musimy jeszcze wykonać dużo pracy. Popełniliśmy za dużo prostych błędów” – ocenia selekcjoner.
Obecność trenera ma kluczowe znaczenie przed niedzielnym starciem w Hali RCS, gdzie Polki muszą wygrać z Rumunią różnicą przynajmniej pięciu bramek. Zdaniem Norwega, tylko dojrzała gra i ścisłe trzymanie się planu pozwolą zrealizować cel, jakim jest awans do wrześniowego turnieju finałowego.
