Górnik Zabrze zremisował 1:1 w wyjazdowym meczu z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza, dzięki czemu powrócił na pozycję wicelidera PKO Bank Polski Ekstraklasy 2025/2026. "Trójkolorowi" mogą czuć jednak ogromny niedosyt, bo po stracie gola już w 2. minucie gry, jeszcze przed przerwą strzelili wyrównującego gola i totalnie zdominowali przeciwnika. Drugiej bramkie nie udało się jednak zdobyć. Cieniem na całym spotkaniu kładzie się kontrowersyjna decyzja sędziego, który najpierw podyktował rzut karny dla 14-krotnych mistrzów Polski, a po analizie VAR odwołał swoją pierwotną decyzję z boiska.
Do wspomnianej na wstępie sytuacji doszło w końcówce spotkania, kiedy to Jarosław Kubicki ewidentnie kopnięty przez rywala upadł w polu karnym. Sędzia Paweł Malec początkowo nie miał wątpliwości i energicznie wskazał na jedenasty metr, dyktując rzut karny dla zespołu gości. Po analizie na wozie VAR arbiter główny został wezwany do monitora, na którym ponownie przenalizował zdarzenie w polu karnym zespołu gospodarza i po paru minutach zmienił swoją decyzję. Czy słusznie? Każdy może to ocenić.
Był ten karny, czy nie? 👀
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 16, 2026
Górnik mógł stanąć przed ogromną szansą na zwycięstwo, ale sędzia ostatecznie zmienił decyzję... 👇
📺 Oglądajcie @_Ekstraklasa_ w CANAL+: https://t.co/ggj8f4SfRP pic.twitter.com/TkET8J5umj
Wątpliwości, co do zaistniałej sytuacji, nie ma trener Michal Gasparik, który zabrał głos w sprawie odwołanego rzutu karnego na oficjalnej konferencji prasowej po meczu z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza.
(...) Myślę, że to był ewidentny karny. Ja widziałem teraz w telewizji powtórki i z tej jednej powtórki było ewidentnie widać, że to był czysty karny - powiedział szkoleniowiec 14-krotnych mistrzów Polski.
Czasu jednak nie cofniemy. Górnik Zabrze wywalczył w Niecieczy jeden punkt (albo stracił dwa, a w sumie przeciwko beniaminkowi z Niecieczy nawet pięć), co wystarczyło jednak do tego, żeby wyprzedzić Wisłę Płock i powrócić na fotel wicelidera PKO Bank Polski Ekstraklasy 2025/2026. Na czele stawki znajduje się Jagiellonia Białystok, która zdobyła dotychczas o dwa punkty więcej od "Trójkolorowych" i ma do rozegrania jeszcze jedno zaległe spotkania.
