Esteban Ocon odejdzie z Haasa po zakończeniu sezonu 2026 – potwierdził amerykański zespół. Sam kierowca nie zamierza jednak rezygnować z Formuły 1: Francuz szuka już rozwiązania na kolejny rok i uważa, że wciąż zasługuje na miejsce w stawce.
Ocon podkreśla, że w ogóle nie bierze pod uwagę startów poza F1. „Skupiam się na Formule 1. To jasne, tam jest moje miejsce i tam chcę być. Nie zamierzam szukać gdzie indziej” – powiedział w Malezji. Zaznaczył, że sytuacja w tej serii potrafi zmieniać się bardzo szybko, dlatego nadal pracuje nad znalezieniem opcji na kolejny sezon. Na razie wraz z ekipą koncentruje się na wypracowaniu rozwiązania i dobrej jeździe na torze. Ocenia zresztą, że w ostatnich wyścigach radzili sobie całkiem dobrze, a równe występy uważa za najlepszy sposób, by dowieść, że nadal zasługuje na miejsce w Formule 1.
Niestabilne osiągi Haasa komplikują ocenę kierowcy
30-letni Ocon zajmuje obecnie 16. miejsce w klasyfikacji, tracąc 13 punktów do zespołowego partnera Olivera Bearmana. Po pięciu latach spędzonych w Alpine dołączył do Haasa w 2025 roku, a jego dwa sezony w amerykańskim zespole przyniosły zmienne wyniki. W Alpine stracił uznanie nowego kierownictwa z Flaviem Briatorem na czele. W 2021 roku wygrał jednak dla tego zespołu Grand Prix Węgier, ruszając z ósmego pola – utrzymał prowadzenie po tym, jak zdołał uniknąć karambolu w pierwszym zakręcie, wywołanego przez Valtteriego Bottasa. Francuz twierdzi, że do potwierdzenia klasy potrzebuje konkurencyjnego bolidu. Przyznał zarazem, że w wielu wyścigach – również w ubiegłym sezonie – takiego auta nie miał. „Jeśli będziemy go mieć, powinno się udać, tak jak w Baku i Madrycie” – zaznaczył.
Haas należy do najsłabiej finansowanych zespołów w stawce, przez co trudno mu regularnie podnosić osiągi bolidu dużymi pakietami poprawek. W 2025 roku VF-25 sprawiał nieoczekiwane problemy aerodynamiczne przy wysokich prędkościach. Ekipa nie była w stanie ustawić niskiego tylnego prześwitu, niezbędnego do pełnego wykorzystania efektu przypowierzchniowego. Ocon narzekał też na niestabilność przy hamowaniu, która cyklicznie powracała i znikała. Po piątkowych treningach przed zeszłorocznym Grand Prix Abu Zabi przyznał w Canal+, że „czuł się jak debiutant, który nigdy nie prowadził samochodu F1”. W dalszej części weekendu kłopoty jednak ustąpiły: w kwalifikacjach zajął ósme miejsce, a sam wyścig ukończył na siódmej pozycji.
Po tamtym występie Ocon oceniał, że zespół powinien prezentować zbliżony poziom już od dziesięciu wyścigów, a zmarnowane okazje pozostawiły w nim „słodko-gorzki posmak”. Problemy z powtarzalnością wróciły w sezonie 2026. Kierowca opisywał wahania docisku aerodynamicznego, do których dochodziło po zwykłym rozebraniu i ponownym złożeniu auta z tych samych części. Po kwalifikacjach na Monzie zareagował śmiechem na sugestię dziennikarza Autosportu, że przydałby mu się egzorcysta. W zespole miało jednak narastać przekonanie, że Ocon nie bierze dostatecznej odpowiedzialności za słabsze występy. Choć Bearman także zmagał się z niestabilnym autem, z reguły wyciągał z niego lepsze wyniki i poświęcał mniej energii na narzekanie na sprzęt.
Bezpośredni styl Ocona bywa odbierany jako niedyplomatyczny lub wręcz konfrontacyjny, choć Haas miał go zatrudnić właśnie za tę cechę. Sam zawodnik zaprzeczył, by rozstanie było karą za wytykanie wad samochodu – tłumaczył, że po prostu wykonywał swoją pracę, dążąc do doprowadzenia maszyn do właściwego poziomu. Jak dodał, pomogło to całej ekipie: widać efekty wspólnej pracy, a on na bieżąco sygnalizował pojawiające się trudności. Podkreślił, że to on jako pierwszy ich doświadczył, podczas gdy zespołowi zajęło kilka wyścigów potwierdzenie, że problem w ogóle istnieje. Zapewnił też, że od dłuższego czasu wszyscy w zespole, w tym dział inżynieryjny, mają pełną świadomość tej sytuacji.
Najbardziej prawdopodobnym kandydatem do zastąpienia go jest Rafael Câmara, członek programu młodych kierowców Ferrari, który wnosi też wsparcie sponsorskie. To ma być jednak dodatek, a nie główny powód zainteresowania. Jedynymi potencjalnie wolnymi miejscami startowymi dla Ocona są te w Cadillacu, gdzie Sergio Pérez i Valtteri Bottas mają opcje na kolejny rok, których jeszcze nie aktywowano. Możliwa jest też rola testera w Aston Martinie, z perspektywą awansu po zakończeniu kariery przez Fernando Alonso. „Nie powiem, że pójdę tu albo tam. Nadal będę pracował z zespołem, starał się dobrze jeździć i ocenię możliwości później w tym roku. Jak wam mówiłem, w Formule 1 wszystko może się zdarzyć. Chcę być na starcie w przyszłym roku, na pewno” – podsumował.
