Carlos Alcaraz doznał pierwszej porażki w sezonie 2026, ulegając Daniiłowi Miedwiediewowi w półfinale turnieju w Indian Wells. Lider światowego rankingu, który wcześniej triumfował w Australian Open i Qatar Open, musiał uznać wyższość Rosjanina po zaciętym boju zakończonym wynikiem 3:6, 6:7(3). To sensacyjne rozstrzygnięcie przerwało imponującą serię szesnastu kolejnych wygranych meczów młodego Hiszpana, który do tej pory dominował na światowych kortach.
Podczas konferencji prasowej 22-letni tenisista wyznał, że czuje się jak zwierzyna łowna, mając nieustannie „celownik na plecach”. Alcaraz zauważył, że przeciwnicy w starciach z nim wchodzą na wyżyny swoich umiejętności, co porównał do walki z Rogerem Federerem w każdej rundzie. Hiszpan podkreślił, że Miedwiediew zagrał na poziomie, którego wcześniej u niego nie widział, wykorzystując trudne, upalne warunki panujące na pustyni, by wywalczyć awans do finału przeciwko Jannikowi Sinnerowi.
Presja lidera i nowa rzeczywistość w ATP
Mimo rozczarowania Alcaraz stara się dostrzegać pozytywy w tej sytuacji. Przyznał, że świadomość, iż rywale muszą grać swój najlepszy tenis przez dwie godziny, aby go pokonać, jest w pewnym sensie nobilitująca. Tenisista zaznaczył, że przestaje skupiać się na samej presji zwyciężania, a chce grać przede wszystkim dla siebie i swojego zespołu. Teraz lider rankingu przenosi się do Miami, gdzie przed rokiem odpadł już w drugiej rundzie po meczu z Davidem Goffinem.
