Jannik Sinner wyrasta na głównego faworyta do odzyskania fotela lidera rankingu ATP. Włoch rozpoczął turniej w Indian Wells od pokazowej dominacji, ale to jego wyznanie o zmianach w przygotowaniach przykuło uwagę mediów. Jak sam przyznaje, robi wszystko, by dogonić Carlosa Alcaraza.
Włoski tenisista postawił na ekstremalne rozwiązanie i wprowadził do swojego grafiku regularne podwójne sesje treningowe. Sinner wyjawił, że od miesięcy niemal nie miewa dni wolnych, co ma być odpowiedzią na rosnącą konkurencję w światowym tourze. Zawodnik podkreśla, że w tak wymagającym sporcie jak tenis, ciągłe poprawianie detali jest koniecznością, ponieważ rywale nigdy nie śpią. Każdy trening traktuje jako szansę na zniwelowanie dystansu do Alcaraza, który obecnie znajduje się w lepszym momencie kariery.
Morderczy reżim w drodze po numer jeden
Efekty nowej rutyny było widać już w pierwszym meczu w Kalifornii, gdzie Sinner rozbił Dalibora Svrcinę 6:1, 6:1. Spotkanie trwało zaledwie 64 minuty, a Włoch przy własnym podaniu stracił tylko dwa punkty. Decyzja o wcześniejszym przyjeździe do Indian Wells była w pełni świadoma. Sinner wykorzystał ten czas na aklimatyzację i dodatkowe godziny na korcie, choć znalazł też chwilę na relaks przy grze w golfa. Twierdzi, że czuje się świeży psychicznie i jest gotowy na maksymalizowanie swojego potencjału.
Mimo wysokiej formy, tenisista widzi obszary, które wymagają dalszej pracy i większej pewności siebie. Kolejnym sprawdzianem jego nowej metody treningowej będzie niedzielne starcie z Denisem Shapovalovem. Sinner celuje w swoje pierwsze w karierze zwycięstwo w Indian Wells, co ma być kluczowym krokiem w planie zdetronizowania Carlosa Alcaraza i powrotu na szczyt zestawienia najlepszych graczy globu. Włoch jest zadowolony z obecnego podejścia do meczów, skupiając się na ciągłym podnoszeniu poprzeczki.
