Marsylia wyrasta na jednego z głównych faworytów w wyścigu o podpis Amissaha, ale to w Hiszpanii oczy wszystkich zwrócone są na Sewillę. Real Sociedad zmierzy się w sobotę z Atletico Madryt w finale Copa del Rey. Pellegrino Matarazzo, który przejął zespół w dramatycznej sytuacji, teraz stoi przed szansą na historyczny triumf.
Amerykański szkoleniowiec dokonał niemożliwego, wyciągając drużynę z 16. miejsca w La Liga, tuż nad strefą spadkową. Pod jego wodzą Real Sociedad wygrał 11 z 18 meczów, eliminując po drodze Athletic Club. Teraz Matarazzo musi zmierzyć się z doświadczeniem Diego Simeone, który prowadził Atletico w dziesięciu finałach, wygrywając sześć z nich. Matarazzo przyznaje, że czuje pozytywną presję i szanuje styl Argentyńczyka, podkreślając jego wyjątkową emocjonalność oraz kompaktowość zespołu z Madrytu.
Kadrowe dylematy i powrót kluczowych graczy
Największą zagadką pozostaje obsada bramki. Unai Marrero grał niemal we wszystkich rundach, ale ostatnio zastępował go Alex Remiro. Matarazzo ogłosił, że podjął już decyzję i przekazał ją zawodnikom pierwszego dnia treningów. Do gry gotowi są także Jon Gorrotxategi oraz Mikel Oyarzabal. Trener potwierdził, że Takefusa Kubo czuje się bardzo dobrze i może rozegrać 60 minut, co według jego wewnętrznych zasad pozwala na wystawienie Japończyka w podstawowym składzie na ten kluczowy mecz.
Mimo statusu underdoga, ekipa z San Sebastian emanuje pewnością siebie. Matarazzo podkreśla, że jego piłkarze są w najwyższej formie fizycznej i psychicznej. Plan na finał jest prosty: odpowiednie zarządzanie napięciem i realizacja jasnych założeń taktycznych. Szkoleniowiec zaznacza, że od początku współpracy z władzami klubu stawiał na ciągły rozwój, co pozwoliło im dotrzeć do miejsca, w którym nikt nie widział ich kilka miesięcy temu. Teraz Real Sociedad chce powtórzyć sukces z 2021 roku.
