Elena Rybakina wyrastała na jedną z głównych faworytek do końcowego triumfu w Paryżu, ale jej przygoda z turniejem zakończyła się niespodziewanie szybko. Kazaszka przegrała w drugiej rundzie z Julią Starodubcewą 6:3, 1:6, 6:7 (10-4). Ta porażka ma ogromne konsekwencje dla układu sił w kobiecym tenisie, ponieważ otwiera przed Igą Świątek realną szansę na powrót na drugie miejsce w światowym rankingu.
Sytuacja w rankingu na żywo jest dynamiczna i pełna napięcia. Aryna Sabalenka prowadzi z dorobkiem 8730 punktów, a Rybakina pozostaje na razie na drugiej pozycji z wynikiem 8143 punktów. Iga Świątek, która ma obecnie 6623 punkty, musi wznieść się na szczyt swoich możliwości, aby wyprzedzić reprezentantkę Kazachstanu. Polka awansuje na fotel wiceliderki tylko w jednym przypadku. Musi wygrać cały turniej French Open, co pozwoli jej zgromadzić 8493 punkty.
Walka o podium i zagrożenie ze strony Gauff
Rybakina nie kryła rozczarowania swoim występem na korcie Suzanne Lenglen. Przyznała, że popełniła zbyt wiele niewymuszonych błędów i nie potrafiła odnaleźć właściwego balansu, mimo dobrego przygotowania przed turniejem. Jej porażka oznacza, że marzenia o zostaniu numerem jeden rankingu WTA musi odłożyć przynajmniej do Wimbledonu. Tymczasem Świątek czuje na plecach oddech rywalek, które czyhają na jej potknięcie w kolejnych rundach paryskiego szlema.
Amerykańskie tenisistki wciąż pozostają w grze o czołowe lokaty. Amanda Anisimova może wyprzedzić Polkę, jeśli dotrze przynajmniej do finału. Z kolei Coco Gauff, która broni tytułu i straciła na starcie 2000 punktów, ma szansę przeskoczyć Świątek tylko w przypadku końcowego zwycięstwa w turnieju. Oba te scenariusze wymagają jednak szybkiej porażki Polki. Z walki o wyższe lokaty wypadła już Jessica Pegula, która przegrała w pierwszej rundzie z Kimberley Birrell.
