Jack Draper sprawił jedną z największych niespodzianek w swojej karierze, eliminując Novaka Djokovicia w czwartej rundzie turnieju Indian Wells Open. Brytyjczyk pokonał utytułowanego Serba po raz pierwszy w historii, wygrywając 4-6, 6-4, 7-6 (7-5). Draper, który broni tytułu wywalczonego przed rokiem, musiał wznieść się na wyżyny swoich umiejętności, aby odprawić trzeciego zawodnika rankingu ATP i 24-krotnego triumfatora turniejów wielkoszlemowych.
Mecz miał dramatyczny przebieg, zwłaszcza w decydującym secie. Draper serwował po zwycięstwo przy stanie 5-4, ale Djokovic zdołał przełamać go do zera i doprowadzić do wyrównania. Brytyjczyk przyznał po spotkaniu, że w tym kluczowym momencie odczuł brak rytmu meczowego spowodowany niedawnymi kontuzjami. Mimo to zdołał zachować zimną krew w tie-breaku, co pozwoliło mu zamknąć to spotkanie na swoją korzyść po wyczerpującej walce na korcie.
Fizyczna bitwa i hołd dla idola
Jednym z najbardziej pamiętnych momentów starcia była wymiana składająca się z 26 uderzeń na początku trzeciego seta. Draper określił ten fragment gry jako sesję kondycyjną, która nadała ton całej partii. Tenisista nie krył wzruszenia po końcowym sukcesie, podkreślając, że Djokovic jest jego idolem, którego podziwiał od dziewiątego roku życia. Brytyjczyk zaznaczył, że jest dumny z umiejętności przegrupowania sił po stracie przewagi w końcówce meczu.
Zwycięstwo nad Serbem jest dla Drapera sygnałem powrotu do wysokiej formy po spadku na 14. miejsce w rankingu ATP. Zawodnik podkreślił, że z każdym gemem stawał się coraz bardziej agresywny i przejmował kontrolę nad punktami na własnych warunkach. Teraz Brytyjczyk przygotowuje się do kolejnego wyzwania, bogatszy o doświadczenie z wygranej nad jednym z najlepszych graczy w historii tenisa, który w tym sezonie dotarł już do finału Australian Open.
