Cristiano Ronaldo, kapitan reprezentacji, przedwcześnie opuścił zgrupowanie Portugalii. Decyzja Jorge Jesusa, by w meczu z Norwegią posadzić go na ławce rezerwowych, wywołała w kraju spór o autorytet selekcjonera i przyszłość kadry. W tle powraca pytanie, czy gwiazdor zaakceptuje mniejszą rolę w zespole.
Ronaldo nie wystąpił w spotkaniu z Norwegią, zakończonym zwycięstwem Portugalii 2:1, i pozostał na ławce przez cały mecz. Przed opuszczeniem zgrupowania nie trenował z kolegami przez trzy kolejne sesje. W oświadczeniu opublikowanym na Instagramie napisał, że odchodzi po konferencji prasowej selekcjonera i rozmowie z prezesem portugalskiej federacji. Zapowiedział też, że w odpowiednim czasie przedstawi Portugalczykom prawdę o powodach swojej decyzji.
Spór o rolę Ronaldo i prawo selekcjonera do decyzji
Sytuację komplikuje wcześniejsza deklaracja samego piłkarza. Ronaldo miał zapewniać, że zaakceptuje wybory trenera – bez względu na to, czy wyjdzie w podstawowym składzie, czy usiądzie na ławce – i z każdą decyzją będzie pogodzony. Odejście ze zgrupowania po meczu, w którym nie dostał szansy, sprawiło, że jego słowa natychmiast zestawiono z późniejszym zachowaniem. Krytycy mogą widzieć w tym brak konsekwencji, z kolei stronnicy zawodnika przekonują, że domaga się on jedynie szacunku, czytelniejszego traktowania i większej rozwagi ze strony selekcjonera.
Podział widać również w ocenach Jesusa, który dopiero co objął reprezentację. Część kibiców broni prawa trenera do suwerennego ustalania składu, inni stają po stronie Ronaldo, uznawanego za najważniejszą postać współczesnego portugalskiego futbolu. Podczas spotkania z Danią jedni wyrażali poparcie dla Jesusa, drudzy demonstrowali przywiązanie do Ronaldo, a spór przeniósł się także do mediów społecznościowych. Sam mecz stał się przez to testem na to, kto właściwie ma decydować o kierunku kadry.
Jesus uzasadnia swoje wybory potrzebami zespołu. Chce stawiać na energię oraz ruch i dobierać piłkarzy do aktualnych wymagań, zamiast układać skład wyłącznie na podstawie nazwisk. Choć Ronaldo przez lata tworzył historię portugalskiej piłki i osiągnął nieosiągalny dla większości poziom, dawne zasługi nie dają automatycznie miejsca w obecnej drużynie. Jego ostatnie występy utrudniają ucieczkę od pytań, czy jego obecność nadal podnosi jakość zespołu, czy też spór o jego status odciąga uwagę od samej gry.
W centrum uwagi pozostaje dobro całej reprezentacji. Jeśli Portugalia chce budować zespół na kolejne dwa lata, musi wybierać rozwiązania służące drużynie, a nie tylko te, które najpełniej honorują jej przeszłość. Ronaldo nie musi odchodzić z kadry, ale powinien rozważyć, czy zaakceptuje mniejszą liczbę występów. Jeśli każde pominięcie go ma wywoływać kryzys, odejście może okazać się uczciwszym wyjściem. Jesus odpowiada za cały zespół, z kolei Ronaldo musi zdecydować, czy chce tworzyć jego przyszłość na nowych warunkach. Na razie selekcjoner zasługuje na wsparcie, choć przy gorszych wynikach czeka go surowa ocena.
