Roma wyrasta na jednego z najbardziej pechowych graczy obecnego okienka transferowego. Jak donoszą media, klub z Rzymu napotkał poważne przeszkody w negocjacjach dotyczących dwóch kluczowych celów. Transakcje, które miały zostać sfinalizowane szybko, teraz wiszą na włosku.
Sytuacja z Rodrigo Morą skomplikowała się ze względu na rozbieżności finansowe z Porto. Rzymianie zaproponowali płatne wypożyczenie z warunkowym obowiązkiem wykupu, jednak portugalski klub domaga się pełnej gwarancji sprzedaży zawodnika w przyszłym roku. Choć Roma jest gotowa wyłożyć nawet 50 milionów euro, zamierza to zrobić wyłącznie na własnych warunkach, planując jednocześnie kolejne wzmocnienia składu. Obecnie negocjacje utknęły w martwym punkcie, a klub rozważa już alternatywne rozwiązania transferowe.
Brazylijczyk nie jest przekonany do projektu
Równie trudna jest sytuacja Luisa Henrique z Interu Mediolan. Mimo że kluby mogłyby porozumieć się w granicach 25-30 milionów euro, sam zawodnik wstrzymuje przeprowadzkę. Brazylijczyk obawia się dużej konkurencji na bokach boiska, gdzie o miejsce w składzie walczą już Wesley oraz Nahuel Molina. Dopóki piłkarz nie zaakceptuje wizji rzymskiego klubu, rozmowy dotyczące jego kontraktu indywidualnego nie mogą ruszyć z miejsca, co stawia cały transfer pod znakiem zapytania.
W obliczu tych trudności pojawia się pytanie, czy Gian Piero Gasperini zdecyduje się osobiście interweniować, aby przekonać niechętnego do przenosin gracza Interu. Trener mógłby zagwarantować mu odpowiednią liczbę minut dzięki rotacji i jego wszechstronności na boisku. Jeśli jednak impas potrwa dłużej, oba kluby mogą skierować swoją uwagę na Malicka Fofanę, który znajduje się na ich listach życzeń jako potencjalna alternatywa dla wzmocnienia skrzydeł.
