Kimi Antonelli wyrasta na nową wielką gwiazdę Formuły 1 po tym, jak zamienił pole position w swoje pierwsze zwycięstwo w karierze podczas GP Chin. 18-letni Włoch pokonał kolegę z zespołu George'a Russella, a Lewis Hamilton po raz pierwszy stanął na podium jako kierowca Ferrari.
Wyścig zaczął się od ataku Ferrari, gdy Hamilton odebrał prowadzenie nastolatkowi już w pierwszym zakręcie. Antonelli nie spanikował i błyskawicznie odzyskał pierwszą lokatę na drugim okrążeniu, wykorzystując tryb wyprzedzania w czternastym nawrocie. Od tego momentu kierowca Mercedesa kontrolował tempo, budując bezpieczną przewagę nad resztą stawki. Nawet błąd i zablokowanie kół na trzy kółka przed końcem nie odebrało mu triumfu, choć sam przyznał przez radio, że o mało nie dostał zawału serca.
Dramat Verstappena i wielka bitwa Ferrari
Podczas gdy Antonelli uciekał rywalom, za jego plecami trwała bezpardonowa walka o pozostałe miejsca na podium. Lewis Hamilton stoczył widowiskowy pojedynek z Charlesem Leclerkiem, który rozstrzygnął się dopiero na 40. okrążeniu po odważnym ataku Brytyjczyka w pierwszym zakręcie. Ferrari musiało uznać wyższość Mercedesa, bo drugie miejsce rzutem na taśmę wywalczył George Russell. Wielkim przegranym dnia jest Max Verstappen, który musiał wycofać się z rywalizacji z powodu awarii jednostki napędowej w swoim Red Bullu.
Problemy techniczne zdziesiątkowały stawkę jeszcze przed startem, gdy z powodu awarii układów napędowych na gridzie nie pojawili się Oscar Piastri oraz Lando Norris. Z wyścigu wycofał się także Fernando Alonso, który skarżył się na potężne wibracje w bolidzie Aston Martin powodujące drętwienie rąk. Punkty do klasyfikacji dowieźli za to niespodziewanie Ollie Bearman z Haas oraz Carlos Sainz, który wywalczył pierwsze oczka dla Williamsa w tym sezonie, kończąc zmagania na dziewiątej pozycji.
