Inauguracja French Open 2026 dostarczyła kibicom wszystkiego, czego można oczekiwać od turnieju wielkoszlemowego. Novak Djokovic musiał wznieść się na wyżyny umiejętności, by przetrwać trudny test, podczas gdy Emma Raducanu opuszczała kort zalana łzami po bolesnej porażce.
Novak Djokovic świętował niedawno 39. urodziny, ale na korcie Philippe-Chatrier nie było miejsca na taryfę ulgową. Serb przegrał pierwszego seta z reprezentantem gospodarzy, Giovannim Mpetshim Perricardem. Legenda tenisa zdołała jednak odwrócić losy spotkania i wygrać 5-7, 7-5, 6-1, 6-4. Po meczu Djokovic nie szczędził uszczypliwości pod adresem francuskiej publiczności, która żywiołowo wspierała jego rywala. Serb przyznał, że gra przeciwko miejscowemu zawodnikowi przy takim dopingu wiąże się z ogromną presją, ale trzygodzinny bój był dokładnie tym, czego potrzebował na start.
Dramat gwiazd i wstrząsające wyznanie Kostyuk
Zupełnie inne nastroje panowały u Emmy Raducanu. Brytyjka przegrała z Argentynką Solaną Sierrą 0-6, 6-7(4), popełniając aż 42 niewymuszone błędy. Po meczu tenisistka ledwo powstrzymywała płacz, tłumacząc słabą dyspozycję nawracającymi problemami zdrowotnymi i uporczywym kaszlem. Równie rozczarowany był Taylor Fritz. Amerykanin, zmagający się z kontuzjami i problemami w życiu prywatnym po rozstaniu z partnerką, uległ rodakowi Nisheshowi Basavareddy’emu. Fritz narzekał na serwis i return, choć starał się zachować spokój przy ocenie swojej gry.
Najbardziej poruszające chwile miały jednak miejsce po zwycięstwie Marty Kostyuk. Ukrainka wyznała, że poranek przed meczem był dla niej koszmarem. Zaledwie 100 metrów od domu jej rodziców spadł rosyjski pocisk, niszcząc sąsiedni budynek. Kostyuk nie wiedziała, czy będzie w stanie wyjść na kort i jak poradzi sobie z emocjami. Po wygranej podkreśliła, że jest z siebie niesamowicie dumna, a ten występ był jednym z najtrudniejszych wyzwań w jej całej dotychczasowej karierze zawodowej.
