Chelsea i Liverpool monitorują sytuację Gerarda Martína, obrońcy Barcelony, którym interesują się też inne europejskie kluby. Liverpool miał już zapytać o jego sytuację, ale Barcelona wolałaby zatrzymać piłkarza.
Na liście zainteresowanych są również Bayern Monachium, Inter Mediolan i Tottenham Hotspur. Według Fussball News 24-letni Martín zyskał na znaczeniu u Hansiego Flicka dzięki temu, że może grać zarówno na lewej stronie, jak i na środku defensywy. Ta wszechstronność czyni go atrakcyjnym celem dla klubów poszukujących większego pola manewru w tyłach. Liverpool miał już pytać o jego sytuację, choć nie oznacza to jeszcze złożenia oferty. Barcelona nie ma z kolei żadnych powodów, by spieszyć się ze sprzedażą.
Barcelona chce przedłużyć umowę
Obecny kontrakt Martína wygasa w czerwcu 2028 roku i przewiduje klauzulę odejścia na poziomie 100 mln euro. Jego wartość rynkową szacuje się na około 40 mln euro, ale Barcelona mogłaby podjąć rozmowy, gdyby chętny wyłożył od 55 do 60 mln euro. Byłaby to poważna inwestycja w piłkarza, który pozostaje raczej graczem do rotacji niż pewniakiem do pierwszego składu. Zdanie Flicka może jednak ważyć więcej niż sama wycena: szkoleniowiec widzi w nim istotną część planów i bardzo ceni lewonożnego defensora mogącego zabezpieczyć dwie pozycje.
Barcelona pracuje nad przedłużeniem umowy, która mogłaby zatrzymać Martína w klubie do 2030 lub 2031 roku, być może na lepszych warunkach finansowych. Taki ruch utrudniłby starania Chelsea i Liverpoolu, zwłaszcza jeśli obrońca zdecyduje się kontynuować karierę w Katalonii. Chelsea regularnie stawia na piłkarzy mogących występować w kilku rolach, a Martín dałby jej dodatkowe opcje na lewej obronie i na środku defensywy. Londyńczycy powinni jednak ostrożnie podchodzić do wydatku rzędu 60 mln euro lub większego, chyba że widzą w nim przyszłego podstawowego gracza. Zainteresowanie Liverpoolu wydaje się z kolei wynikać z potrzeby poszerzenia kadry w tyłach, a Martín pozwoliłby jednym ruchem obsadzić więcej niż jedną pozycję. Przy podawanej cenie klub musiałby jednak oczekiwać od niego czegoś więcej niż tylko roli zmiennika. Oba zespoły stają więc przed pytaniem, czy jego wszechstronność uzasadnia taką inwestycję i próbę przełamania oporu Barcelony.
