Leylah Fernandez wygrała turniej WTA 500 w Singapurze, zdobywając pierwszy tytuł w sezonie 2026. Po zwycięstwie opowiedziała, jak radzi sobie z porażkami i przypomniała słowa ojca Jorgego, który prowadzi ją przez całą karierę.
Przed zawodami w Singapurze Kanadyjka legitymowała się bilansem 16 zwycięstw i 23 porażek, a jej najlepszymi wynikami w sezonie były dwa ćwierćfinały. 25-letnia Fernandez zajmowała wówczas 26. miejsce w światowym rankingu. Nie wiodło jej się również w turniejach wielkoszlemowych: w Australian Open, Roland Garros i Wimbledonie odpadała już w pierwszej rundzie, a w US Open dotarła zaledwie do trzeciej. Po triumfie w Singapurze jej tegoroczny bilans wynosi 21-23.
Porażki zamienia w paliwo
W Singapurze Fernandez odwróciła dotychczasowy bieg sezonu. W ćwierćfinale wyeliminowała najwyżej rozstawioną Mirrę Andriejewą, piątą rakietę świata, a w półfinale wygrała z grającą z numerem piątym Mają Chwalińską. W finale w dwóch setach pokonała nierozstawioną Australijkę Talię Gibson. Był to jej pierwszy singlowy tytuł od października 2025 roku, a zarazem szósty w cyklu WTA Tour.
Po zwycięstwie tenisistkę zapytano, jak zachowuje wiarę we własne siły, gdy mnożą się kolejne przegrane. „To trudne, bo co tydzień statystyki pokazują, że tenisista będzie przegrywał, a czasem trudno to zaakceptować. Dorastanie też nie było łatwe” – powiedziała. Przyznała również, że jako dziecko bardzo ciężko przeżywała niepowodzenia na korcie. „Dorastając, byłam beksą. Za każdym razem, gdy przegrywałam, po prostu tego nie lubiłam i źle znosiłam porażki. Nawet teraz trochę taka jestem” – dodała.
Fernandez nie zamierza jednak zapominać o przegranych, lecz traktuje je jako motywację do dalszej pracy. „To też podsyca moją chęć rywalizacji: nie zapominam o porażkach, tylko wykorzystuję je jako paliwo, żeby dalej trenować i wrócić na kort” – wyjaśniła. Dodała też, że każda wygrana i każda przegrana stanowią dla niej cenną lekcję, zaznaczając zarazem, że każdy zawodnik jest inny i trzyma się własnych nawyków.
Od początku kariery Fernandez trenuje pod okiem ojca, Jorgego, a jego mądre słowa, które usłyszała jeszcze jako dziecko, wciąż są dla niej ważne. „Za zwycięstwo odpowiadasz ty, za porażkę również, a następnego dnia zaczynasz od zera. Nikt nie będzie pamiętał rankingu, zapamiętają tylko ciężką pracę, którą włożyłaś tego dnia, a następnego dnia już o niej zapomną” – przytoczyła jego słowa. Ojciec przypominał jej również, by następnego dnia znów pracowała ciężko i pokazała taką samą determinację, a czasem jeszcze większą, gdy rywalka prezentuje podobny poziom zaangażowania. „Te mądre słowa mojego taty pozostają aktualne do dziś i jestem pewna, że tak będzie zawsze. Kiedy przegrywam, wykorzystuję to jako paliwo” – dodała Fernandez.
