Atmosfera w Madrycie gęstnieje z każdą godziną. Alvaro Arbeloa zwołał kryzysowe spotkanie z drużyną po kompromitującej porażce 0:1 z Getafe. Trener walczy o przetrwanie, a zarząd Realu Madryt zaczyna wątpić w jego wizję.
Sytuacja jest alarmująca, bo Real Madryt nie potrafi seryjnie wygrywać od początku września, kiedy zespołem dowodził jeszcze Xabi Alonso. Porażka z Getafe była drugą z rzędu wpadką w La Liga, co przy skromnych zasobach rywala wywołało furię kibiców. Brak Kyliana Mbappe i Jude'a Bellinghama nie jest dla nikogo usprawiedliwieniem. Drużyna ma ogromne problemy z kreowaniem sytuacji, a hierarchia klubowa otwarcie kwestionuje zdolność Arbeloi do prowadzenia projektu w dłuższej perspektywie.
Ostatnia szansa i morderczy kalendarz
Podczas poniedziałkowego spotkania Arbeloa zrezygnował z oskarżeń. Zamiast szukać winnych, poprosił zawodników o dodatkowy wysiłek w decydującej fazie sezonu. Misja wydaje się karkołomna, bo strata do prowadzącej Barcelony wynosi już cztery punkty, a w szatni zapanowała rezygnacja. Piłkarze czują, że mistrzostwo Hiszpanii wymyka im się z rąk. Trener musi teraz błyskawicznie odbudować morale, bo terminarz nie bierze jeńców i wymaga natychmiastowej reakcji na boisku.
Najbliższe tygodnie zdefiniują przyszłość szkoleniowca na Santiago Bernabeu. Już w piątek Real Madryt jedzie na trudny teren do Vigo na mecz z Celtą. Prawdziwy test przyjdzie jednak w Lidze Mistrzów, gdzie Los Blancos zmierzą się z Manchesterem City w 1/8 finału. Pomiędzy tymi starciami zespół podejmie Elche, a tuż przed przerwą reprezentacyjną czekają ich prestiżowe derby z Atletico Madryt. Każdy kolejny błąd może oznaczać dla Arbeloi wyrok i pożegnanie z posadą.
