Sytuacja Randala Kolo Muaniego w Juventusie staje się coraz bardziej skomplikowana. Choć francuski napastnik dołączył do zespołu definitywnie w sierpniu 2026 roku, jego pozycja w drużynie jest daleka od stabilnej. Według zagranicznych doniesień, 27-latek sprawia wrażenie zawodnika niepasującego do obecnego systemu gry „Starej Damy”, a ocena jego przydatności dla zespołu raczej nie ulegnie zmianie w najbliższym czasie. Mimo że zawodnik ma ważny kontrakt aż do 2031 roku, w Turynie coraz głośniej mówi się o konieczności przemodelowania ofensywy.
Randal Kolo Muani
Klub: Juventus
Problemy sportowe przekładają się na atmosferę wewnątrz klubu. Po dotkliwej porażce 0:3 z Lazio, sam zawodnik przyznał, że w szatni doszło do napięć. „W szatni pojawiło się napięcie, ale rozmawialiśmy o tym we właściwy sposób” – wyznał Kolo Muani, cytowany przez Yahoo Sports. Frustracja narasta, ponieważ Francuz zanotował serię 510 minut bez zdobytej bramki w Serie A, co wywołało falę krytyki i porównania do najsłabszych okresów innych napastników w historii klubu. Przełamanie nastąpiło dopiero w meczu przeciwko Cagliari, ale jeden gol to za mało, by uciszyć głosy o konieczności zmian.
Władze Juventusu nie zamierzają czekać na nagły wzrost formy reprezentanta Francji. Klub już teraz przygotowuje się do styczniowego okna transferowego, stawiając sobie za cel pozyskanie silnego, bramkostrzelnego napastnika. W kręgu zainteresowań Bianconerich znajduje się profil zawodnika zbliżony do Donyella Malena. Jeśli Juventus zdecyduje się na sprzedaż Kolo Muaniego, chętnych nie powinno brakować – przed jego przeprowadzką do Włoch, zainteresowanie piłkarzem wyrażały takie marki jak Borussia Dortmund, Tottenham Hotspur czy Aston Villa.
Obecna wartość rynkowa zawodnika szacowana jest na około 30 milionów euro, co przy kwocie transferu z PSG opiewającej na 50 milionów euro, stawia Juventus w trudnej pozycji negocjacyjnej. Choć Frederic Massara, dyrektor ds. piłkarskich w klubie, publicznie tonuje nastroje dotyczące zimowych zakupów, presja na wzmocnienie ataku rośnie. Głosy byłych zawodników, takich jak Alessio Tacchinardi, tylko to potwierdzają – legenda klubu wprost sugeruje, że Juventus potrzebuje nowej „dziewiątki”, by realnie liczyć się w walce o najwyższe cele.