Omari Hutchinson opowiedział o żartach z Rubenem Amorimem na temat gola strzelonego Manchesterowi United. Trafienie w barwach Ipswich było dla niego pierwszym na boiskach Premier League, a latem Milan sprowadził go z Nottingham Forest. Na razie w Mediolanie nie pokazał jeszcze pełni swoich możliwości.
Bramka padła w spotkaniu będącym zarazem debiutem Amorima na ławce Manchesteru United. W rozmowie ze SportMediaset Hutchinson przyznał, że żartował z trenerem na ten temat jeszcze przed przeprowadzką do Mediolanu. Wcześniej wspominał też, że wrażenie, jakie zrobił wtedy na Amorimie, pomogło mu przenieść się na San Siro. „Strzeliłem swojego pierwszego gola dla Ipswich przeciwko niemu i to było wspaniałe uczucie. Żartowaliśmy z tego, zanim tu przyszedłem” — powiedział.
Hutchinson potrzebuje czasu na aklimatyzację
Piłkarz opisał też różnice między Premier League a grą we Włoszech. „Od początku jest fantastycznie. Dobrze się tu czuję. Bardzo ciężko pracuję. W porównaniu z Premier League jest jeszcze za wcześnie na ocenę, ale tutaj wszystko jest bardzo taktyczne” — stwierdził. Hutchinson najpierw pojawił się w końcówce meczu z Lazio, a kilka dni później wyszedł w podstawowym składzie przeciwko Benfice. W europejskim debiucie rozegrał tylko pierwszą połowę, po której kibice na San Siro pożegnali go gwizdami.
Po 45 minutach starcia z Benficą Amorim zmienił zarówno ustawienie, jak i zawodników. Decyzja ta nie oznaczała jednak skreślenia samego Hutchinsona, lecz stanowiła reakcję na słaby występ całej drużyny. W ciągu 58 minut spędzonych na boisku w barwach Milanu gracz pokazał, że ma talent, ale wciąż musi nad nim pracować. Trener pamięta go z meczu Ipswich z Manchesterem United, w którym gol Hutchinsona dał remis, i wierzy, że zawodnik dostarczy mu kolejnych bramek.
Hutchinson wyjaśnił również pochodzenie swojego przydomka Wizard. „Wybrałem go, bo nie postrzegam siebie wyłącznie jako Omari Hutchinsona, ale chcę być najlepszą wersją siebie” — powiedział. Zawodnik potrzebuje czasu na aklimatyzację w nowym kraju i wdrożenie do systemu Amorima, do którego trudno przywyknąć od razu. Milan musi ponadto radzić sobie bez Alexisa Saelemaekersa, wypadającego z gry na nieokreślony czas.
