Lamine Yamal wyrasta na głównego bohatera przed rewanżowym meczem ćwierćfinału Ligi Mistrzów przeciwko Atletico Madryt. Barcelona musi odrobić dwubramkową stratę na Metropolitano, a młody skrzydłowy nie boi się brać odpowiedzialności na swoje barki. Piłkarz otwarcie przyznaje, że inspirację czerpie z historii sportu, która wydawała się niemożliwa do napisania.
Lider ofensywy Dumy Katalonii zmienił swoje zdjęcie profilowe na Instagramie na fotografię LeBrona Jamesa. To nawiązanie do słynnego powrotu koszykarza w finałach NBA z 2016 roku, gdy jego zespół wygrał mimo stanu 0-3. Yamal podkreśla, że James jest dla niego punktem odniesienia i wierzy, że we wtorek uda mu się powtórzyć podobny wyczyn na boisku piłkarskim. Presja towarzysząca temu spotkaniu jest dla niego zaletą, a nie problemem.
Walka z bólem i wielkie liczby nastolatka
Forma 18-latka budzi podziw, zwłaszcza że początek sezonu stał pod znakiem zapytania przez problemy z przepukliną sportową. Yamal ma już na koncie 22 gole oraz 18 asyst w 43 występach i czuje się gotowy na starcie z defensywą Diego Simeone. Zawodnik liczy na pojedynki jeden na jeden i wierzy w siłę doświadczonych kolegów z szatni. Jednocześnie sztab medyczny informuje, że Marc Bernal będzie mógł zagrać maksymalnie 20 minut w nadchodzącym meczu.
W rozmowach przed meczem Yamal wrócił też do swoich piłkarskich korzeni, wspominając Neymara jako swojego największego idola. Skrzydłowy Barcelony wielokrotnie oglądał słynne zwycięstwo 6-1 z PSG i dziękuje Brazylijczykowi za to, co dał futbolowi. Teraz sam chce pisać historię i po raz drugi z rzędu zameldować się w półfinale Ligi Mistrzów. Oczy całego świata będą zwrócone na to, czy młody talent zdoła przełamać defensywę Atletico Madryt.
