Eintracht Frankfurt wyrasta na głównego gracza nadchodzącego okna transferowego, dyktując twarde warunki za swoją wschodzącą gwiazdę. Nathaniel Brown znalazł się na celowniku największych marek w Europie. Jak donosi SportBild, kluby zainteresowane 22-latkiem muszą przygotować się na ogromny wydatek.
Manchester United, Real Madryt oraz Barcelona uważnie śledzą postępy lewego obrońcy, który przebojem wdarł się do reprezentacji Niemiec. Eintracht oczekuje za swojego zawodnika aż 60 mln euro. Choć kontrakt piłkarza obowiązuje do 2030 roku, niemiecki klub może zostać zmuszony do negocjacji. Brak awansu do europejskich pucharów sprawi, że zespół z Frankfurtu będzie desperacko potrzebował gotówki na podreperowanie budżetu, a sprzedaż Browna jest najprostszym sposobem na zysk.
Walka o podpis reprezentanta Niemiec
Historia transferowa Browna pokazuje niesamowity skok wartości. Eintracht pozyskał go z FC Nuernberg za zaledwie 3 mln euro, a od lata 2024 roku zawodnik wystąpił w 67 meczach, notując udział przy 19 bramkach. Teraz Niemcy mogą zainkasować dwudziestokrotność zainwestowanej kwoty. Manchester United widzi w nim następcę Luke'a Shawa, natomiast Real Madryt rozważa go jako alternatywę dla Ferlanda Mendy'ego. Najtrudniejszą sytuację ma Barcelona, dla której bariera 60 mln euro jest obecnie trudna do przeskoczenia.
Eintracht musi zebrać co najmniej 30 mln euro, aby zrównoważyć finanse, a kwota ta wzrośnie w przypadku braku gry w Europie. Sprzedaż Browna wygeneruje czysty zysk, z którego jedynie 10 procent trafi do jego poprzedniego pracodawcy. Piłkarz imponuje uniwersalnością, bo oprócz gry na lewej obronie, radzi sobie na całym skrzydle oraz na prawej stronie defensywy. To czyni go jednym z najbardziej pożądanych bocznych obrońców na rynku transferowym.
