Arsenal, Manchester City i Real Madryt otrzymały bolesny cios w walce o zatrudnienie trenera Como. Cesc Fabregas wyrasta na jednego z najbardziej pożądanych szkoleniowców w Europie. Hiszpan ma jednak inne plany na najbliższe miesiące.
Praca 38-letniego szkoleniowca we Włoszech budzi powszechny podziw. Fabregas przejął Como na stałe latem 2024 roku i błyskawicznie odmienił zespół. Drużyna, która niedawno drżała o utrzymanie, dziś zajmuje czwarte miejsce w Serie A. Atakujący i atrakcyjny styl gry sprawił, że klub jest o krok od zapewnienia sobie udziału w Lidze Mistrzów. To właśnie wizja gry w tych prestiżowych rozgrywkach sprawia, że Hiszpan waha się nad opuszczeniem obecnego miejsca pracy.
Wielkie kluby czekają na ruch Hiszpana
Manchester City wykazuje najbardziej konkretne zainteresowanie, ponieważ przyszłość Pepa Guardioli pozostaje niepewna. Arsenal również monitoruje sytuację i zamierza ocenić status Mikela Artety po zakończeniu sezonu. Z kolei Real Madryt szuka opcji w obliczu braku jasności co do długoterminowej roli Alvaro Arbeloi. Mimo że kontrakt Fabregasa obowiązuje do 2028 roku, giganci byli gotowi wyciągnąć go z Włoch już tego lata. Trener chce jednak zebrać owoce swojej ciężkiej pracy.
Hiszpański taktyk skłania się ku pozostaniu w Como na kolejny sezon. Chce poprowadzić zespół w Lidze Mistrzów, co traktuje jako nagrodę za dwa lata budowania projektu. Ta decyzja może wywołać efekt domina na rynku trenerskim w całej Europie. Skoro Fabregas nie zamierza teraz zmieniać barw, największe kluby muszą szukać innych rozwiązań. Losy wielu szkoleniowców zależą teraz od tego, czy 38-latek ostatecznie odrzuci oferty z Londynu, Madrytu i Manchesteru.
