Barcelona zapłaciła ogromną cenę za awans w Pucharze Króla. Choć Camp Nou świętowało powrót w starciu z Atletico Madryt, szatnia liczy straty, które mogą przekreślić marzenia o trofeach. Hansi Flick stoi przed kadrową katastrofą.
Sytuacja Alejandro Balde wygląda znacznie gorzej, niż przypuszczano. Lewy obrońca opuszczał murawę we łzach, a najnowsze prognozy mówią o przerwie trwającej od pięciu do sześciu tygodni. To oznacza, że zawodnik nie pomoże drużynie w kluczowych starciach z Espanyolem oraz w wyjazdowym meczu przeciwko Atletico Madryt. Jeśli Barcelona wywalczy awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, Balde prawdopodobnie opuści także pierwsze spotkanie z Tottenhamem lub Atletico, a jego występ w rewanżu stoi pod dużym znakiem zapytania.
Szpital w defensywie i wielka szansa Cancelo
Lista nieobecnych jest porażająca, bo do końca marca wykluczony jest także Jules Kounde. Francuz zmaga się z urazem ścięgna podkolanowego i na pewno nie zagra w dwumeczu z Newcastle United w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Przy braku Andreasa Christensena, Hansi Flick ma do dyspozycji zaledwie pięciu zdrowych obrońców. To wymusza natychmiastowe zmiany w hierarchii zespołu. Większą odpowiedzialność musi przejąć Joao Cancelo, który do tej pory rozegrał tylko 338 minut, oraz Ronald Araujo, mający na koncie zaledwie jeden start od powrotu pod koniec 2025 roku.
Mimo problemów kadrowych, trener Barcelony stara się szukać pozytywów w postawie młodszych graczy. Flick publicznie chwali Pau Cubarsiego, twierdząc, że jego mentalność i nastawienie mogą doprowadzić go na szczyt światowej hierarchii środkowych obrońców. Niemniej jednak, w najbliższych tygodniach Barcelona musi radzić sobie bez Balde i Kounde w ligowych starciach z Athletic Club, Rayo Vallecano oraz Sevillą. Każdy błąd w tym okresie może kosztować Katalończyków utratę dystansu do ligowej czołówki i pożegnanie się z europejskimi pucharami.
