Novak Djokovic sensacyjnie pożegnał się z turniejem Indian Wells po porażce z Jackiem Draperem. Serb wygrał pierwszego seta, ale ostatecznie uległ Brytyjczykowi 6:4, 4:6, 6:7 (5-7). Po meczu 24-krotny mistrz wielkoszlemowy wskazał konkretny moment, który przesądził o jego porażce.
Kluczowa sytuacja miała miejsce na początku trzeciego seta przy stanie 30-30 w gemie serwisowym Djokovica. Zawodnicy rozegrali morderczą wymianę złożoną z 26 uderzeń. Choć Serb zdołał wygrać ten punkt i utrzymać podanie na 1:0, wysiłek włożony w tę akcję okazał się zbyt duży. Były lider rankingu przyznał, że po tej wymianie całkowicie zabrakło mu paliwa, co bezpośrednio doprowadziło do straty przełamania w kolejnych minutach decydującej partii.
Dramatyczna końcówka i uznanie dla rywala
Mimo kryzysu fizycznego Djokovic zdołał wrócić do gry przy stanie 4:5, wykorzystując słabszy moment Drapera i wsparcie publiczności. O losach awansu musiał zadecydować tie-break, w którym Serb prowadził 4:3, a później remisował 5:5. Kilka niefortunnych błędów sprawiło jednak, że to broniący tytułu Brytyjczyk cieszył się ze zwycięstwa. 38-letni Djokovic podkreślił po spotkaniu, że o końcowym wyniku zadecydował tylko jeden punkt, który kosztował go zbyt wiele energii.
Djokovic nie szczędził pochwał pod adresem Drapera, który wraca do wysokiej formy po kontuzji ramienia z 2025 roku. Serb zauważył, że poziom gry Brytyjczyka nie spadł względem okresu sprzed urazu, a warunki w Indian Wells idealnie pasują do jego stylu. Podkreślił, że Draper gra z dużą pewnością siebie i jest świetnie przygotowany fizycznie, co pozwoliło mu przetrwać trudne momenty w tie-breaku i wyeliminować faworyta turnieju.
