Czerwone światło dla Maranello? FIA sprawdza innowacje Ferrari!

Karol MisztaKarol Miszta
Czerwone światło dla Maranello? FIA sprawdza innowacje Ferrari!

Federacja FIA zdecydowała się na szczegółową weryfikację „agresywnego” konceptu aerodynamicznego Ferrari, co stawia pod znakiem zapytania pełną akceptację nowej konstrukcji SF-26 w obliczu nadchodzącej rewolucji technicznej.

Czy Ferrari przeszarżowało z projektem?

Mimo że zespół z Maranello podczas jazd testowych na Circuit de Barcelona-Catalunya zdecydował się na wystawienie bazowej wersji swojego modelu, by utrzymać kluczowe rozwiązania w tajemnicy, radykalne podejście do aerodynamiki przyciągnęło uwagę organów nadzorczych.

Według doniesień serwisu „SPEEDWEEK”, FIA postanowiła „nacisnąć hamulec” w procesie oceny propozycji włoskiego producenta. Wątpliwości budzi przede wszystkim poziom agresji w interpretacji nowych przepisów dotyczących nadwozia i silnika, które stanowią największą transformację regulaminową w historii dyscypliny.

Szczególnym punktem zainteresowania jest zintegrowany otwór w tylnym dyfuzorze. Choć nowe przepisy zakładają uproszczenie konstrukcji podłóg w celu redukcji docisku, inżynierowie Ferrari znaleźli sposób na zwiększenie prędkości przepływu powietrza właśnie poprzez to rozwiązanie, a to nie zostało automatycznie zaakceptowane.

Dodatkowo, po nieudanym i pozbawionym zwycięstw roku 2025, zespół porzucił dotychczasowe koncepcje na rzecz zawieszenia typu „push-rod” oraz niezwykle kompaktowych sekcji bocznych (sidepodów), co ma drastycznie zmniejszyć opór aerodynamiczny.

Hamilton i Leclerc zakładnikami biurokracji

Proces weryfikacji innowacji Ferrari napotyka na dodatkowe trudności natury administracyjnej wewnątrz samej federacji. Opóźnienia w sprawdzaniu projektów wszystkich stajni wynikają z odejścia Jasona Somerville’a, który dotychczas nadzorował procesy homologacyjne. Specjalista ten, według dostępnych informacji, kończy obecnie okres wypowiedzenia przed planowanym dołączeniem do ekipy Alpine. Jego rezygnacja pod koniec listopada spowodowała zator w dziale technicznym FIA, co bezpośrednio rzutuje na tempo zatwierdzania „sprytnych pomysłów” ekipy z Maranello.

Równolegle do biurokratycznych zawirowań, na torze w Barcelonie trwają intensywne prace rozwojowe. Podczas wtorkowych jazd, w których z powodu złych warunków pogodowych udziału nie wzięła większość stawki, Ferrari i Red Bull zdecydowały się na kontynuowanie programu. Charles Leclerc testował model SF-26 w warunkach suchych, natomiast Lewis Hamilton przejął bolid po południu, gdy nad torem pojawiły się opady deszczu.

Brytyjczyk zaliczył swój debiutancki wyjazd poza tor, lądując w żwirowej pułapce. Dzień zakończył się jednak poważniejszym akcentem – Isack Hadjar doszczętnie rozbił model RB22 należący do stajni Red Bulla, co było najpoważniejszym incydentem podczas całego shakedownu.

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!