Marc Cucurella apeluje o cierpliwość wobec José Mourinho i jego Realu Madryt. Lewy obrońca uważa, że nowy projekt należy ocenić dopiero po zakończeniu sezonu, a nie po trudnym początku rozgrywek.
Real przegrał dwa z siedmiu pierwszych meczów w LaLidze — z Realem Betis oraz Atlético Madryt — i traci sześć punktów do prowadzącej Barcelony. Porażka w derbach sprawiła, że formie zespołu w pierwszych tygodniach pracy Mourinho zaczęto przyglądać się jeszcze uważniej. Cucurella przyznał, że początek sezonu nie spełnił oczekiwań, podkreśla jednak, że te wyniki trzeba widzieć w kontekście budowy drużyny. Część piłkarzy miała niewiele czasu na przygotowania, a skład wciąż go potrzebuje, by nabrać kształtu. Z dorobkiem pięciu zwycięstw i dwóch porażek Real zajmuje czwarte miejsce w tabeli, a w październiku czeka go seria pięciu spotkań w ciągu 18 dni: z Villarrealem, Romą, Sevillą, RB Lipskiem i Barceloną.
Cucurella również dopiero oswaja się z nowym otoczeniem. Latem przeszedł z Chelsea do Realu za 55 mln euro (62 mln dolarów), a brak pełnego okresu przygotowawczego i konieczność poznania kolegów z szatni sprawiły, że początek był dla niego trudny. Podczas przerwy reprezentacyjnej dobrze spisał się w wygranych przez Hiszpanię meczach z Anglią i Chorwacją w Lidze Narodów. Przyznał jednak, że w grze klubowej ma jeszcze nad czym pracować, i chciałby przenieść do Realu poziom prezentowany w kadrze.
Hiszpania miała w sobotę 3 października podejmować Czechy w Oviedo, a we wtorek 6 października zmierzyć się na wyjeździe z Chorwacją. Cucurella znalazł się także w gronie 30 nominowanych do tegorocznej Złotej Piłki. Nie chciał wybierać między kolegą z Realu Kylianem Mbappé a kolegą z kadry Lamine'em Yamalem. Dla Realu najważniejsza jest teraz odpowiedź na boisku, w miarę jak zespół przyswaja pomysły Mourinho. Cucurella nie twierdzi, że należy ignorować porażki z początku sezonu, lecz uważa, że nowego trenera i wciąż zgrywającą się drużynę powinno się oceniać w perspektywie całych rozgrywek, a nie kilku spotkań.
