Real Madryt staje przed niezwykle trudnym zadaniem w Sewilli, gdzie zmierzy się z Realem Betis na stadionie La Cartuja. Zespół prowadzony przez Alvaro Arbeloę musi wygrać, aby zmniejszyć stratę do Barcelony do sześciu punktów i zachować matematyczne szanse na mistrzostwo. Gospodarze mają jednak własny cel, ponieważ bronią piątego miejsca w tabeli przed nacierającymi ekipami Celty Vigo i Getafe.
Największe emocje budzą decyzje kadrowe Arbeloi, który niespodziewanie pominął Daniego Ceballosa w kadrze meczowej. Brak pomocnika nie wynika z problemów zdrowotnych, lecz jest surową decyzją techniczną trenera, co odebrano jako jasny komunikat w stronę zawodnika. Lista nieobecnych w Madrycie jest długa, bo oprócz Ceballosa w stolicy zostali kontuzjowani Thibaut Courtois, Rodrygo Goes, Eder Militao oraz Arda Guler. W ostatniej chwili ze składu wypadł także Aurelien Tchouameni przez uraz mięśniowy.
Wielki powrót legendy i spór o skład
W obozie Betisu panuje optymizm po przełamaniu dwumiesięcznej serii bez zwycięstwa i wygranej 3:2 z Gironą. Manuel Pellegrini może ponownie liczyć na Isco, który wrócił do gry po dziesięciu miesiącach przerwy i od razu zaliczył asystę przy zwycięskim golu. Choć 34-latek prawdopodobnie zacznie mecz na ławce, jego obecność elektryzuje kibiców. Do składu gospodarzy wracają także wyleczeni Diego Llorente oraz Cucho Hernandez, co znacząco wzmacnia siłę rażenia zespołu z Sewilli.
W defensywie Realu Madryt trwa gorąca dyskusja o obsadzie prawej obrony. Podczas gdy dziennik AS zapowiada powrót Daniego Carvajala do wyjściowej jedenastki, media z Barcelony sugerują, że Arbeloa postawi na Trenta Alexandra-Arnolda. Środek obrony stworzą Antonio Rudiger i Dean Huijsen, a o miejsce na lewej stronie walczą Alvaro Carreras i Fran Garcia. Ofensywa Królewskich ma opierać się na duecie Kylian Mbappe i Vinicius Junior, których wspierać będą Jude Bellingham oraz Fede Valverde.
