Carlos Alcaraz wyrasta na głównego obrońcę młodych talentów w cyklu ATP. Po zwycięstwie nad Joao Fonsecą w drugiej rundzie Miami Open, 22-letni Hiszpan nie gryzł się w język. Choć na korcie Hard Rock Stadium wygrał 6:4, 6:4, to po meczu najwięcej uwagi poświęcił presji, jaka niszczy jego rywala.
Lider światowego rankingu przetrwał napór 39. w zestawieniu Brazylijczyka, broniąc trzy break pointy i zachowując zimną krew w kluczowych momentach. Alcaraz przyznał, że musiał być skoncentrowany od pierwszej do ostatniej piłki, bo doskonale zna potencjał 19-latka. Hiszpan wykorzystał serwis jako swoją najgroźniejszą broń, co pozwoliło mu kontrolować przebieg spotkania i przełamać rywala po jednym razie w każdym secie. To było ich pierwsze oficjalne starcie w tourze.
Alcaraz porównuje sytuację Fonseki do własnych początków
Podczas konferencji prasowej siedmiokrotny mistrz wielkoszlemowy odniósł się do ogromnych oczekiwań, jakie Brazylia pokłada w Fonsece. Alcaraz zauważył, że sytuacja nastolatka jest trudniejsza niż jego własna, gdy jako 16-latek był nazywany następcą Rafaela Nadala. Hiszpan podkreślił, że on wchodził na szczyt, gdy Nadal wciąż wygrywał, podczas gdy Fonseca dźwiga ciężar kraju, który od bardzo dawna nie miał zawodnika w ścisłej światowej czołówce.
Zdaniem Alcaraza otoczenie popełnia błąd, wymagając od 19-latka zwycięstwa w każdym meczu i turnieju. Hiszpan zaapelował o obniżenie oczekiwań i pozwolenie młodemu graczowi na spokojny rozwój. Zaznaczył, że mecze z numerem jeden i dwa na świecie, które Fonseca rozegrał w krótkim odstępie czasu, są dla niego bezcenną lekcją. Alcaraz sam wspomniał swoją pierwszą porażkę z Nadalem, która mimo dotkliwej przegranej, dała mu fundamenty do przyszłych sukcesów.
