Carlos Alcaraz przeżywa niesamowity czas po wygraniu Australian Open i skompletowaniu Karierowego Wielkiego Szlema jako najmłodszy gracz w historii. Hiszpan umocnił się na pozycji lidera rankingu, ale ostatnia porażka z Daniiłem Miedwiediewem w półfinale Indian Wells wywołała falę dyskusji. Czy genialny 22-latek zaczyna płacić cenę za mordercze tempo, które sam sobie narzucił na początku sezonu?
Greg Rusedski, były numer jeden brytyjskiego tenisa, wskazał konkretny obszar, w którym Jannik Sinner przewyższa Alcaraza. Nie chodzi o forhend czy serwis, a o chłodną kalkulację w planowaniu startów. Podczas gdy Włoch odpoczywał i regenerował siły, Alcaraz brał udział w pokazowych turniejach w Korei, goniąc za wysokimi premiami finansowymi. Zdaniem eksperta to właśnie lepsze zarządzanie kalendarzem sprawia, że Sinner zachowuje więcej świeżości w kluczowych momentach touru.
Lider rankingu przyznaje się do zmęczenia
Sam Alcaraz nie ukrywa, że intensywność ostatnich miesięcy daje mu się we znaki. Tenisista wyznał, że czuje narastające zmęczenie rolą zwierzyny, na którą polują wszyscy rywale w tourze. Podkreślił, że musi zmienić nastawienie przed każdym meczem, by grać wyłącznie dla siebie i swojego zespołu, zamiast skupiać się na samej presji zwyciężania. Mimo porażki w Indian Wells, jego dorobek w 2026 roku pozostaje imponujący, wliczając w to triumf w Katarze.
Rusedski uważa, że to Sinner jest obecnie faworytem do zgarnięcia tzw. Sunshine Double po przekonującym zwycięstwie w Indian Wells. Momentum ma sprzyjać Włochowi, podczas gdy Alcaraz pod wodzą trenera Samuela Lopeza musi odnaleźć balans między grą a odpoczynkiem. Kolejnym sprawdzianem dla obu zawodników będzie turniej w Miami, gdzie Hiszpan spróbuje udowodnić, że jedna przegrana nie oznacza kryzysu jego formy fizycznej.
